1 miesiąc nie palenia

Walka z moim pieprzonym Nemezis trwa. Każdy dzień to wojna. Jak na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują zwycięstwo. Bywa zajebiście ciężko, ale wiem, że brak papierosów to potężny zastrzyk gotówki w mój skarbiec. Bez rzucenia tego nałogu, mój cel roczny nie mógłby zostać osiągnięty.

Nigdy do końca nie liczyłem ile hajsu szło mi na papierosy, ale przyjąłem średnią w wysokości właśnie 900 zł miesięcznie. Olejki do e-papierosów zamówiłem i opłaciłem w grudniu więc nie biorę tego kosztu pod uwagę, ale dla Twojej informacji kosztowało to 182,19 zł. Innych wydatków w styczniu związanych z e-papierosami nie było i – jeśli mi się nic w nich nie rozbije czy popsuje – to szacuję, że 2-3 miesiące obejdzie się bez wydana złotówki.

E-papieros coraz mniej mi potrzebny

Często zapominam o e-papierosie. Potrafię po kilku godzinach się zorientować, że brakuje mi mgły w gabinecie i wtedy dopiero puszczam kilka beznikotynowych chmurek. Aktualnie używam olejku o smaku mrożonych winogron. Czasem sięgnę po olejek o smaku gumy balonowej, ale już tak rzadko używam tego e-papierosa, że ten zapas olejków starczy mi na 2-3 miesiące najmarniej.

Raz zapomniałem mojego e-papierosa na cały dzień. Pojechałem na wieś do rodziców, ale mama miała e-papierosa tylko z olejkami zawierającymi nikotynę i się nie złamałem 🙂 Wytrzymałem i była to najtrudniejsza bitwa z moim Nemezis jaką do tej pory stoczyłem. Z każdym dniem moje Nemezis słabnie, ale wiem że zawsze w głębi mojej duszy będzie się kryło w cieniu i czekało na chwile mojej słabości.

Puszczanie chmury sprawia mi radochę i pewnie nigdy nie zrezygnuję z całkowitego odejścia od palenia. Będę tylko palił sobie te beznikotynowe olejki, próbował różne smaki i tyle. Chyba że po prostu zapomnę sam z siebie o e-papierosie, ale tego nie planuję i jeśli ma się to stać, to się po prostu stanie i tyle.

Jakie wnioski po 1 miesiącu nie palenia fajek

  1. Wszystko mi smakuje → Nigdy nie byłem fanem słodkości, a teraz mógłbym wpieprzać cukierki, czekolady, wafelki, pączki itd. Wszystko jak leci i to w takich ilościach, że prędkościomierz kaloryczny spokojnie wygrywa z prędkością światła. Muszę się strasznie kontrolować, bo za pół roku bym wyglądał jak kula do kręgli.

  2. Wybucham emocjonalnie – Ciężko mi jeszcze zapanować nad wszystkimi emocjami. Często krzyczę zamiast mówić, albo zamiast przemilczeć sprawę to dolewam oliwy do ognia. Wiem, że to źle działać pod wpływem emocji, i muszę nad tym lepiej panować.

  3. Zajebista oszczędność – 9 stów miesięcznie, czyli 10 800 złotych rocznie puszczałem z dymem. Tak długo jak nie będę palił papierosów, ta kwota (pomniejszona o zakupy olejków czy inne związane z e-papierosami wydatki) będzie trafiać do skarbca.

  4. Zdrowie – To dla mnie najmniej istotne, ale przestałem się budzić w środku nocy. Nie mam tzw. kaszlu palacza czy po prostu nie wali mi z ryja popielniczką. 40 fajek dziennie to nie przelewki i mogę się tylko domyślać jak niebotycznie musiało mi z ryja walić 😛

  5. Satysfakcja – Kiedy płacę w sklepie za jakieś drobne zakupy i widzę, że jest to 50%, 70% czy nawet i 80% mniej niż gdy do tego dochodziły dwie paczki papierosów. Nie sposób opisać słowami tego, jak się wtedy czuję. Nawet nie będę próbował. Wiem, że pisałem o tym w pierwszym artykule tego projektu, ale jest to takie MEGA że musiałem napisać jeszcze raz 🙂

  6. Bez bloga bym nie dał rady – Już wiele razy rzucałem fajki. Teraz wiem, że mi się uda, bo od tego zależy dalsze istnienie bloga. Jak zacznę palić to Michael OneDollar przestanie istnieć, a przyzwyczaiłem się do skurczybyka.

Nie licząc kiepskiej kontroli emocjami, co mam nadzieję ulegnie z czasem poprawie, to wszystkie wnioski pokazują, że była to dobra decyzja.

W wyniku rzucenia papierosów powstaje nowy projekt

nowy projekt poprawia kondycjiOd 1 lutego 2019 roku, będę raz w tygodniu chodził na pobliski basen. Nie mam wyjścia, bo okazuje się że po rzuceniu papierosów faktycznie jem więcej i częściej. Trochę ruchu nie zaszkodzi, a im więcej i częściej będę się ruszał, tym powinienem być efektywniejszy i wydajniejszy w pracy. Taka przynajmniej jest teoria, ale wdrażam basen w obawie, że z tego obżarstwa pęknę 🙂

Już każdego ranka robię pompki i brzuszki, ale bardziej w celu podniesienia ciśnienia krwi i rozbudzenia się. Doświadczenie pokazało, że muszę stopniowo zwiększać natężenie ruchu, bo łapie mnie niechęć i sobie odpuszczam. Raz w tygodniu na początek wystarczy.

Co dalej z nie paleniem papierosów?

1 lipca 2019 roku zrobię aktualizację projektu, czyli po pół roku nie palenia papierosów. Co miesiąc zaoszczędzana kasa będzie trafiać do skarbca. Dalej to już doskonale wiem gdzie ją przerzucać, żeby było jej coraz więcej. Tak więc chyba to na tyle? Masz jakieś pytania? Chciałbyś wiedzieć coś jeszcze odnośnie tego projektu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *