1 miesiąc nie picia alkoholu

1 miesiąc bez picia

Jestem Michael. Nie piję od miesiąca więc dawać mi tutaj odznakę i polać bombeczkę, bo trzeba to uczcić! 🙂 A tak na poważnie, to szybko minął czas przynajmniej w tym pierwszym miesiącu. Jak wyjdzie z kolejnymi to zobaczymy, bo zmodyfikowałem postanowienie i nie będę pił do 1 stycznia 2020 roku.

Często jestem pytany „Dlaczego nie piję?”. Jak czytacie bloga od początku to wiecie, że podjąłem taką decyzję po 2 miesiącu optymalizacji snu. Rozchodziło się tylko o to, że dawałem dupy w poniedziałki po imprezowym weekendzie. Nie po to rozpoczynam projekt, żeby go nie skończyć, więc wyeliminowałem problem. Do tego chodzi o nadchodzący projekt oszczędzania, czyli rzucenie papierosów. Palę dwie paczki dziennie, a więc 900 złotych miesięcznie puszczam w atmosferę. Wkrótce i fajki zostaną odstawione, ale powróćmy do mojej abstynencji.

Skłamałbym okrutnie twierdząc, że widzę same plusy tej decyzji. Minusy są, ale znacznie ważniejsze są dla mnie korzyści które osiągam. Dlatego zmodyfikowałem wcześniejsze postanowienie, w którym miałem nie pić do Świąt Bożego Narodzenia tego roku. Przejdę od razu do listy minusów.

Minusy nie picia alkoholu

 

minusy braku alkoholuŻycie imprezowe – Wiesz jak to jest być na imprezie, jak większość pije alkohol? Wcześniej sporadycznie mi się to zdarzało. O ile na początku jeszcze jest OK, bo można spokojnie sobie z ludźmi pogadać, to z czasem jest to po prostu tortura. Przekrzykiwanie się. 10 minut gadania o tym, co powinno zająć minutę. W późniejszej fazie imprezy trzeba mocno się koncentrować, żeby wyłapać o co chodziło, a i tak przeważnie ma to sens tylko dla tych osób, które są w podobnym stanie alkoholowym. Najlepiej się ulotnić z imprezy, nim już konkretnie się rozkręci.

minusy braku alkoholuBrak tej szczypty magii – Nie podlega dyskusji, że z kilkoma promilami alkoholu we krwi pojawiają się „genialne pomysły”. Pękło 0,7 litra na głowę i odpalał się tryb król parkietu, Wilk Z Wall Street, turysta warszawski czy wojownik ninja. Magii towarzyszyły przeważnie słowa „ja tego nie zrobię!?” w połączeniu z „to bombeczka i patrz jak to się robi!” . Do tego praktycznie zawsze wylatywało z pamięci kilka godzin, ale pomniejszony stan konta sugerował że czarami mogłem rozwalić Gandalfa 😉 .

minusy braku alkoholuIrytacja – Już dwa razy niewiele brakowało, żebym załączył tryb ninja. Dawno się już z nikim nie biłem, a zresztą osoby które prawie uaktywniły u mnie ten tryb, jedyne w co mogły trafić to w podłogę. Boję się, że któregoś dnia się nie powstrzymam i wpadnę w szał bitewny. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że trafi to na kogoś obcego, ta osoba pierwsza zacznie bójkę i nie skończy się na jakiś poważnych uszkodzeniach (u tej osoby czy u mnie).

To są najważniejsze minusy jakie do tej pory zauważyłem. Moje życie imprezowe czy towarzyskie znacznie się pogorszyło. Nie jestem zaskoczony, bo jeszcze 2 miesiące temu. Bez sekundy zastanowienia, wybrałbym wyjście na alkoholową imprezę, niż pójście na kawę z ciastkiem do knajpki. Doskonale to rozumiem, ale minusy są jakie są i muszę się z nimi pogodzić.

Plusy nie picia alkoholu

 

plusy braku alkoholuOszczędności – Określiłem że przez to że nie piję alkoholu, będę miesięcznie oszczędzał 400 zł. To ile wydawałem na alkohol to jedno, a to ile kosztowały mnie przez to „czary” to inna kwestia. Nigdy nie prowadziłem szczegółowych wyliczeń i nie chcę wiedzieć, ile miesięcznie kasy pochłaniał tryb Wilk Z Wall Street 😉 . Po dużej dawce alkoholu jakoś łatwo wydawało się kasę, ale ciężko patrzyło na podsumowanie wydatków po wytrzeźwieniu.

plusy braku alkoholuCzas – Sukces projektu optymalizacji snu, to zasługa braku alkoholowych weekendów i jestem tego pewny. Do tego mam dużo energii w ciągu dnia, przez co świetnie mi się pracuje. Wstaję o 5 rano. Zasypiam koło 23. Dzięki temu pracuję średnio 12 godzin dziennie w tygodniu pracującym. Jeśli weekendy spędzamy w domu, to dochodzi dodatkowe 5-6 godzin pracy w sobotę i niedzielę. Spokojnie to wystarczy na prowadzenie firmy, bloga, własnych projektów czy rozwój umiejętności.

plusy braku alkoholuSpokój – Wracając bladym świtem z miasta na autopilocie, jeszcze czekał mnie pojedynek z żoną. Tak jakby noc nie była wystarczająca męcząca 🙂 Jestem prostym facetem, więc jak już się zdrzemnąłem i trochę wytrzeźwiałem, to szybko leciałem po kwiatki. Jak skala jej złości była wysoka, to dokładałem perfumy i po kolejnym wykładzie o moim pijaństwie, wszystko wracało do normy. Jakbym pił jeszcze kilka lat, to spokojnie byśmy otworzyli kwiaciarnię. Teraz mam to co tak zajebiście cenię: ciszę i spokój.

Tak więc oznajmiam co następuje

Właśnie z tych powodów przedłużam przerwę alkoholową do 1 stycznia 2020 roku. Odnośnie życia towarzyskiego, to zacytuję mojego dobrego przyjaciela Tomka „Bez alkoholu też można się zajebiście bawić” które padły 2016 roku w Olsztynie, podczas czterodniowego wypadu na lipcowy urlop. Mieliśmy wtedy zajebistą radochę pływając na kołach ciągnących przez motorówkę. Przyznałem mu wtedy rację i dalej tak uważam. Pozostaje tylko odkryć te wszystkie zajebiste rozrywki i po prostu się bawić.

Nie udało mi się odciąć w pierwszym miesiącu od wszystkich alkoholowych imprez, ale nawet ich nie unikałem. Po pierwszych dwóch weekendach bez alkoholu wiedziałem, że już nie będę pił i nic tego nie zmieni. Alkohol był tylko przeszkodą, która stała do realizacji celu, więc ją usunąłem. Z nałogów które mi przeszkadzają, pozostały jeszcze papierosy. Miałem je rzucić 1 listopada, ale jest to dużo trudniejsze niż sądziłem. Wiem, że i z fajkami sobie poradzę. Wszystko jest tylko kwestią czasu, ale rzucanie papierosów to osobny projekt o którym wkrótce przeczytacie.

Pytanie do ciebie

Na koniec chciałbym wiedzieć, czy chcesz żebym ten projekt dalej aktualizował i z jaką częstotliwością? Jeszcze nie mam stworzonego archiwum projektów, ale tam właśnie powinien ten trafić. Nie mam żadnych wątpliwości, że nikt i nic mnie nie przekona do picia alkoholu przynajmniej do 2020 roku. Więc tutaj tylko od was zależy czy chcecie żebym dalej opisywał ten projekt i pisał co tam się dalej zmienia czy ewentualnie co robię z tym hajsem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *