3 miesiąc optymalizacji snu

3-miesiąc-optymalizacji-snu

Wiele się zmieniło od czasu ostatniej aktualizacji tego projektu. Jestem zajebiście zadowolony z efektów optymalizacji snu, ale jak to zawsze w życiu bywa…Coś kosztem czegoś. Nie oczekiwałem i nie planowałem tego, w jaki sposób optymalizacja snu wpłynie na może życie prywatne czy biznesowe.

W założeniu prawie każdego przedsiębiorcy, jest zmniejszać czas pracy, zwiększać zyski. Dzięki temu ma się coraz więcej czasu dla rodziny i znajomych, a kasa z miesiąca na miesiąc rośnie. Takie coś, to dochód pasywny o którym pisałem w swoich przemyśleniach tutaj. Kiedyś też tak myślałem i oczywiście dalej dążę do tego, żeby osiągnąć dochód pasywny na jak najwyższym poziomie. Tylko nie wyobrażam sobie tego, żebym nagle pracował 4-5 godzin dziennie. Ta bezczynność biznesowa by mnie zniszczyła psychicznie i fizycznie. Przez optymalizację snu dowiedziałem się o sobie nowych rzeczy.

Jak teraz u mnie wygląda sen

Nie pamiętam kiedy cokolwiek mi się śniło. Po prostu zasypiam i się budzę. Śpię od czterech do sześciu godzin na dobę. Nie ma znaczenia czy jest to wtorek czy sobota. Nie mam takich sytuacji, że nim zasnę to zleci 20 minut. Kładę się i 3 minuty później już śpię. Budzik rzadko kiedy jest mi potrzebny, ale na wszelki wypadek go nastawiam. Są dni, że wstaje mi się cholernie ciężko i z trudem rozpoczynam procedurę przebudzenia. Już rozglądam się za czasowym ekspresem do kawy, żeby jeszcze nim konkretnie otworzą się oczy, zapodać kofeinę w żyły.

Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, że taki tryb mi odpowiada? Przy śnie poniżej czterech godzin, muszę w ciągu dnia doładować się czterdziestominutową drzemką. Taka sytuacja miała miejsce dosłownie dwa razy i dała mi wiele do myślenia. Zarówno moje samopoczucie jak i efektywność pracy, odczuwalnie się poprawiły po takiej krótkiej drzemce. Jak to wszystko wpływa na życie prywatne i biznesowe?

Życie prywatne

życie prywatne

Optymalizacja snu w połączeniu z projektem Rzucam picie, znacznie pogorszyła moje życie prywatne. Przez to że nie piję, nie mam problemów z porannym wstawaniem. Żeby wcześnie wstać, to wcześnie chodzę spać. W efekcie końcowym mam mało czasu dla żony, rodziny, przyjaciół czy znajomych.

Mój czas na „życie prywatne” mieści się od godziny 17.30 do 21.00 . Powyżej tego czasu, zaczynam zrzędzić. O ile w tygodniu pewnie sporo ludzi tak ma, to przy weekendzie u mnie wygląda to tak samo. Kto w wieku 33 lat chodzi spać w sobotę o 21.00 czy – jak dobrze pójdzie – o 22.00? No właśnie. Czy weekend z takim mułem to fajna perspektywa?

Zaznaczę, że jak złapię dodatkową drzemkę w ciągu dnia, to mogę nagiąć godzinę snu. Tylko przez to, później wszystko zaczyna się w niedzielę. Dłuższe siedzenie w sobotę, odbija się na czasie spędzonym z żoną, ale raz na jakiś czas, muszę tak robić. Inaczej któregoś pięknego dnia okaże się, że poza najbliższą rodziną, nie mam nikogo.

Życie biznesowe

życie biznesowe

 

Zajebiście z kolei wszystko wpływa na życie biznesowe. Mam mnóstwo czasu na rozwój firmy, własne projekty czy szkolenia. Pamiętasz jak w pierwszym wpisie na blogu, Budowę biznesowego imperium czas zacząć, napisałem że w rok dojdę od zera do czterech tysięcy złotych miesięcznie? Pierwszego grudnia minie 1/3 tego czasu i uważam, że spokojnie ogarnę ten cel.

Od jakiegoś czasu pracuję 70-80 godzin tygodniowo i jest zajebiście. Chodzę do biura chętnie i wyciskam z siebie maksimum. Do tego praca sprawia mi to mnóstwo frajdy. Mam nadzieję, że ten stan umysłu potrwa jak najdłużej. Dlatego nie wyobrażam sobie, że nagle pracuję 4 godziny dziennie i tyle. Mam sam siebie pozbawić tej frajdy?

Kim jestem? Dokąd zmierzam? Co po mnie zostanie?

Ostatnio miałem z przyjacielem rozkminkę na ten temat. Długo o tym myślałem w wolnym czasie i nie znalazłem odpowiedzi na pierwsze pytanie. Wiem dokąd zmierzam, bo chcę stać się praktycznym dowodem na to, że bez względu na wszystko można osiągnąć sukces biznesowy. Gdy pojawią się wątpliwości, ktoś powie „Michael OneDollar też zaczynał od zera i dał radę, więc i ja dam”.

Tak jak Leonidas czy Aleksander Wielki są legendami epickich bitew, ja zajmę miejsce wśród legendarnych biznesmenów, którzy zaczynając od zera osiągnęli sukces. Legendą wśród tych, którzy nie mieli „zawód syn”, nie dostali milionowego spadku czy nie trafili szóstki w totka. Tylko poprzez ciężką pracę i liczne wyrzeczenia zbudowali swoją pozycję finansową. To ma po mnie zostać i zmierzam drogą, która – według mnie – do tego prowadzi.

Właśnie optymalizacja snu jest jednym z czynników, który zamieni mnie w biznesową legendę. I dlatego dalej będę ten projekt oszczędzania optymalizował i udoskonalał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *