Blog pod swoim nazwiskiem czy pod pseudonimem?

blog pod nazwiskiem czy pod pseudonimem

Jedną z bardzo ważnych decyzji mających wpływ na zarabianie poprzez bloga, ma określenie czy będzie prowadzony pod swoim nazwiskiem, czy pseudonimem. Jakie są plusy i minusy danego wyboru? Co w teorii się bardziej opłaca? Dlaczego ja wybrałem prowadzenie bloga pod pseudonimem? Na te i kolejne pytania znajdziesz odpowiedź w dzisiejszym artykule czy materiale video mordeczko.

Wcześniej pisałem jak ważna jest nazwa bloga (artykuł Czy nazwa bloga wpływa na zarobki). Znacznie ważniejszy od adresu bloga, jest autor treści. O ile nazwa może ulec zmianie i nie jest to nic skomplikowanego, to trudniej zmienić swoje nazwisko czy pseudonim pod którym już jesteśmy rozpoznawalni. Nie oszczędzaj czasu na podjęcie decyzji, dotyczącej prowadzenia bloga pod swoim nazwiskiem czy pseudonimem.  O ile w krótkiej perspektywie czasu nie ma to większego znaczenia, to po kilku latach będzie potwornie istotne.

Blogowanie pod swoim nazwiskiem

Z blogów które obserwuję, wszyscy piszą pod swoim nazwiskiem. Zakładam, że jest pewnie sporo blogerów piszących pod pseudonimem jak Jason Hunt, ale nie ukrywających prawdziwych danych osobowych.  Być może się mylę, bo nie szukałem statystyk, ale patrząc na blogi które regularnie odwiedzam, to wszyscy piszą podpisując się swoim nazwiskiem lub imieniem z nazwiskiem. Pisanie pod własnym nazwiskiem ma dwie ważne zalety:

Nazwisko staje się marką

Najłatwiej to pokazać na przykładzie aktorów: Słyszysz „Andrzej Grabowski”, myślisz „Ferdynand Kiepski”. Słyszysz „Johny Deep”, myślisz „Jack Sparrow” lub „Piraci z Karaibów”. Słyszysz „Jennifer Aniston”, myślisz serial „Przyjaciele” lub „Brad Pit” itd. U ciebie aktor/aktorka może się kojarzyć z innym filmem czy serialem, ale przeważnie od razu zostaje przypisany do najbardziej popularnej produkcji (Co w przypadku Aniston jest dość krzywdzące, bo mi kojarzy się od razu z popularniejszym od niej Bradem Pitem). Nie tylko w kinie nazwisko ma siłę. Wiele korporacji kojarzy się z jednym lub kilkoma nazwiskami: Bracia Warner, Walt Disney, Apple (Steve Jobs), Microsoft (Bill Gates) itd.

Jeżeli będziesz prowadzić bloga rzetelnie i uczciwie, to twoje nazwisko zostanie przypisywane dziedzinie o której będziesz pisać. Kiedy ja słyszę „Oszczędzanie pieniędzy”, pierwsze co myślę to Michał Szafrański, a dopiero później jego blog jakoszczedzacpieniadze.pl . Michał jest dla mnie wzorem budowania marki w świecie blogerów, choć w wielu kwestiach mam odmienne zdanie. Jego nazwisko jest bardzo rozpoznawalne wśród osób interesujących się oszczędzaniem czy zarabianiem, i każdy bloger powinien dążyć do takiej rozpoznawalności w swojej dziedzinie jeśli chce zarabiać na blogowaniu pośrednio/bezpośrednio zajebiste pieniądze.

Budowanie wizerunku eksperta

wizerunek eksperta

Im częściej w danej tematyce przejawia się konkretne nazwisko, to ta osoba zostaje postrzegana z biegiem czasu jako ekspert. Żyjemy w czasach z bardzo ograniczonym zaufaniem. Nieporównywalnie szybciej będziemy uważać za eksperta kogoś podpisującego się imieniem z nazwiskiem + ze zdjęciem ryja, niż kogoś podpisującego się pseudonimem bez zdjęcia twarzy. Wizerunek eksperta pozwala pozyskiwać zlecenia z for internetowych, portali społecznościowych czy blogów (w skrócie: wszędzie), a z czasem sprawia że ludzie sami zgłaszają się po pomoc. To naprawdę mega uczucie, kiedy dostaje się wiadomość od potencjalnego Klienta, który mówi że trafił na nas na forum gdzie pomogło się rozwiązać jakiś problem i – już odpłatnie – chce podjąć współprace.

Bycie ekspertem ma mnóstwo korzyści, ale wystawia nas na celownik innych ekspertów lub zwykłych przypierdalaczy (hejterów). Wszystkim dogodzić się nie da, a wraz z popularnością, wzrasta liczba osób których żal w dupę ściska, że sami nie mogą osiągnąć czegoś takiego lub – czego kompletnie nie ogarniam – lubią się przypierdalać dla samego przypierdalania. Kiedyś wam pokażę takich cudaków w branży SEO. Wszędzie na forach pojawiają się te same mordy, które tylko przypieprzają się o cokolwiek byle tylko się pokazać 🙂 . Zakładam, że w każdej branży nie brakuje takich pseudo ekspertów.

Jakie mogą być skutki blogowania pod swoim nazwiskiem?

Miałem kiedyś 18 lat. Myślałem wtedy, że do 25 roku życia będę milionerem przebierającym w kobietach na prawo i lewo. Teraz mam 32 lata, brak miliona na koncie i budzę się obok żony albo spasionych kotów. Choć kocham żonę i koty, to rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż planowałem lata temu . Gdybym wtedy założył bloga pod swoim nazwiskiem, to byłbym świetnym przykładem tego w jaki sposób się hajs przepieprza, a nie go pomnaża. Moje nazwisko byłoby wtedy utożsamiane z „nieudacznik finansowy”, „porażka” czy „marnotrawstwo hajsu”. Tak więc pisanie bloga pod swoim nazwiskiem to też ryzyko jego oczernienia.

Inną kwestią jest to, że nie jeden pies wabi się Burek. Znacznie trudniej będzie ci zbudować markę czy otoczkę eksperta pod nazwiskiem, jeśli ktoś już z takim nazwiskiem prowadzi bloga. Jak jeszcze tematycznie podobnego do tego co zamierzasz tworzyć, to może być ci strasznie ciężko się przebić. Wychodzę z założenia, że życie powinno się sobie ułatwiać, a nie utrudniać. Załóżmy, że X pań Goździkowych prowadzi już blogi pod swoim nazwiskiem. Żeby się wyróżniać możesz artykuły podpisywać „Ostra Goździkowa” , „Uśmiechnięta Goździkowa” , „Goździkowa 007” itd. Czytelnicy szybko zapamiętają kim jesteś, i unikniesz porównywania się z całą armią innych Goździkowych. Rozbuduj nazwisko, aby uniknąć pomyłek z innymi blogerami/blogerkami.

Blogowanie pod pseudonimem

blogowanie pod pseudonimem

Mimo dwóch bardzo ważnych plusów prowadzenia bloga pod swoim nazwiskiem (nazwisko staje się marką + wizerunek eksperta), zdecydowałem się na pisanie pod pseudonimem Michael OneDollar. Nie jest to tylko pseudonim, ale moje alter ego z kontem bankowym i swoimi pieniędzmi, które są uzyskiwane poprzez projekty opisywane na tym blogu. To właśnie jako Michael złapałem za jaja Michała i zmusiłem go do rzucenia alkoholu i papierosów, co pozwala oszczędzać 1300 zł miesięcznie. Zapewne tutaj większość z was zastanawia się: Po co to wszystko komplikuję?

Moje pseudonim to amulet szczęścia, a w przyszłości silna marka

W zakładce o mnie dowiesz się dlaczego wybrałem takie, a nie inne pseudonim. W skrócie: Od rodziców dostałem banknot jednodolarowy w dniu otwarcia firmy, i od tego dnia uważam banknot jednodolarowy od bliskich mi osób, jako silny amulet szczęścia. Dokładnie jeden dolar. Tylko w postaci jednodolarowego banknotu amerykańskiego. Firmę prowadzę do tej pory, a więc liczę że pisząc jako Michael OneDollar, również jako bloger osiągnę mniejszy lub większy sukces. W bardzo dalekiej perspektywie, chcę pseudonim „Michael OneDollar” zamienić w silną i cieszącą się międzynarodowym zaufaniem markę.

Nie ja pierwszy i ostatni piszę pod pseudonimem. Mógłbym oczywiście  podać na stronie moje nazwisko, bo imię nie jest tajemnicą (Michał) i jeszcze do tego dać namiar na agencję marketingową którą prowadzę. Tylko po co miałbym to robić? Nie ukrywam, że bloga nie prowadzę dla ciebie. Super jak dzięki informacjom które tutaj znajdziesz, poprawisz swoją sytuację finansową. Zajebiście mnie to ucieszy, ale prawda jest taka, że bloga prowadzę dla siebie. Pokazuję jak ja zarabiam i oszczędzam, a co zrobisz z tą wiedzą to twoja sprawa.  Nie chcę, żeby później ktoś niezadowolony z efektu inwestycji o której pisałem na blogu, oczerniał mnie czy moją agencję interaktywną, bo nie brał pod uwagę ryzyka i musi dać upust swojej złości na wszelkie możliwe sposoby.

Na razie zbieram kapitał, ale już jeden z projektów zarabiania miał ogromne ryzyko bankructwa (zarabianie na bukmacherce) i takich projektów z czasem będzie więcej. Przemyślam każdy z projektów od A do Z i zawsze biorę pod uwagę możliwość utracenia części czy całości zainwestowanego kapitału. Z biegiem czasu coraz więcej osób zacznie odwiedzać bloga i sugerować się moimi krokami, a nie na wszystkim pewnie uda się wyjść do przodu. Działając pod pseudonimem, utrudniam znalezienie mnie czy mojej firmy. W internecie można i tak każdego łatwo namierzyć, ale nie będę tego ułatwiać i totalnie nie zależy mi na twoim zaufaniu czy byciu traktowanym jako ekspert zarabiania czy oszczędzania.

Zaufanie przyjdzie samo z czasem. Nie ukrywam ile zarabiam czy tracę na projektach. Bez mrugnięcia piszę jak daję dupy z jakimś projektem i wyjaśniam dlaczego. Zarabianie na blogu jest tylko jedną z cegiełek fundamentów imperium jakie chcę stworzyć: Fajnie jak się uda i docenisz to co robię, a jeżeli nie to trudno. Dalej będę prowadził bloga bo robię to dla siebie.

Na koniec zadam ci kilka pytań do przemyślenia w wolnej chwili:

  1. Czy uważasz, że blogerom zależy na dzieleniu się za darmo swoją wiedzą czy liczą, że bezpośrednio/pośrednio na tobie zarobią prędzej czy później?
  2. Pisałbyś pod nazwiskiem czy pseudonimem, jeśli blogowanie traktowałbyś jako hobby? Hajs z blogowania jest daleko, daleko w piramidzie wartości blogowania?
  3. Czy fakt, że nie wiesz jak mam na nazwisko spędza ci sen z powiek? Moje artykuły byłyby lepsze gdyby nie tworzyło ich alter ego w postaci Michaela OneDollara?
  4. Jak ci się podoba opcja z nagrywaniem niektórych bądź wszystkich kolejnych artykułów także w formie audio? Wolisz czytać czy słuchać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *