Czas to pieniądz. Nie szanujesz czasu, to nie szanujesz pieniędzy.
Zarządzanie czasem

Czas to pieniądz. Nie szanujesz czasu, to nie szanujesz pieniędzy.

Czas to przerażająca i jednocześnie piękna siła. Potrafi tworzyć, ale i niszczyć. Ma ogromny wpływ na wszystko. Nie da się go zatrzymać. Nie da się go przyśpieszyć. Można jedynie dostosować pod niego życie, próbując maksymalnie dobrze go wykorzystać w życiu prywatnym i biznesowym.

Pisząc ten artykuł przypomina mi się historia z lat młodości. Na jednej z imprez usłyszałem, że kumpel Jacek ps. Grzywa, wracając ze szkoły autobusem do domu, staje przy tylnych drzwiach, żeby mieć jeszcze bliżej domu. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale usłyszałem tą historię jakieś 15 lat temu.

Oszczędzał w ten sposób zaledwie kilka sekund. Zakładam, że w drodze do szkoły już miał to w dupie, ale im wcześniej wracał, tym mógł więcej czasu przeznaczyć na pracę czy rozrywkę. Te 5 sekund dziennie, przy obecnym roku szkolnym (2018/2019) trwającym w założeniu 252 dni, to już 21 minut. Tyle by oszczędził Jacek gdyby jeszcze chodził do liceum.

Po co tyle hałasu o 21 minut, czyli trochę o optymalizacji czasu nie tylko w aspekcie biznesowym

21 minut w zarządzaniu czasem

Jestem nudnym człowiekiem. Staram się mieć zaplanowany każdy dzień tygodnia z jak największym wyprzedzeniem. Na ewentualne zmienne mam plan A, B, C itd. Uwielbiam tę monotonię, która ogranicza do minimum podejmowanie spontanicznych decyzji. Kolejnym etapem jest zminimalizowanie czasu przy konkretnych procedurach przy jednoczesnej poprawie jakości.

  • Facebook – Potworny zjadacz czasu, który nic wartościowego nie wnosi do mojego życia, a nawet bym powiedział, że wpływa na nie negatywnie. Napiszę o tym osobny artykuł udowadniajać wam jakie to cholerstwo od którego łatwo się uzależnić.
  • Poczta email – Od dzisiaj będę ją odbierał dwa razy dziennie: 7:00 i 15:00. Odrywanie się od bieżąych działań wymaga dodatkowego czasu, którego nie będę marnował.
  • Telefon służbowy – Kontakt w godzinach 6:00 – 18:00 spokojnie wystarczy dla klientów. To co robię w innych godzinach Klientów nie dotyczy i muszą to uszanować.

Oraz ustaliłem dokładną procedurę od przebudzenia do wyjścia z domu. Nie ustalam tutaj czasu na sztywno, bo coraz częściej wstaję przed budzikiem. Im wcześniej rozpocznę dzień, tym mam więcej czasu na swoje projekty. Najpóźniej jednak wstaję o 5:10 w tygodniu pracującym, a o 7:00 w weekend.

Jak procedury wpływają na optymalizację czasu

Korzystasz z procedur nawet o tym nie wiedząc. Po przebudzeniu powtarzasz te same czynności, z wąskim zakresem zmiennych: Skończy się kawa rozpuszczalna to pijesz sypaną, nie zawsze chce się skorzystać z toalety, zamiast minuty na siku idzie kilka minut na „dwójkę” . Ustalając dokładnie krok po kroku podejmowane czynności, zoptymalizujesz utratę czasu.

U mnie krok po kroku wygląda to tak:

  1. Godzina przebudzenia nie później niż 5:30 (Czas X)
  2. X + 1 min. Wstawienie wody na kawę. Wyjęcie mleka, przygotowanie kawy w kubku
  3. X + 3 min. Nakarmienie kotów
  4. X + 5 min. Kawa gotowa
  5. X + 10 min. Kawa wypita, papierosik wypalony, poranna toaleta
  6. X + 13 min. Wyczyszczenie kuwety kotów
  7. X + 15 min. Wyjście do pracy

Na początku po przebudzeniu wszystko robię według planu, bo mój mózg przyzwyczaił się do innej procedury. Jak wejdzie mi to w krew i będzie naturalne jak oddychanie, to przestanę z niej korzystać.

Na samą myśl ile czasu zyskam wprowadzając procedury we wszystkich etapach dnia, robi mi się banan na mordzie. Nie chodzi wyłącznie o to, że będę jeszcze wydajniejszy w pracy. Będę miał więcej czasu na spędzanie go z rodziną czy na przyjemności. Nie widzę żadnych minusów związanych z wydajnym zarządzaniem czasu, a więc trzeba to wprowadzić w życie.

To pierwszy projekt oszczędzania bez daty zakończenia

Zajebiste w optymalizacji czasu jest to, że ZAWSZE można coś usprawnić. Nigdy nie dojdzie się do perfekcji, a jedynie można się do niej zbliżyć. Dlatego ten projekt będę prowadził cały czas. Aktualizacje raz w miesiącu z soczystą wiedzą odnośnie podjętych przeze mnie kroków i osiągniętych w ten sposób plusów/minusów.

Nawet jak wolność finansowa będzie osiągnięta, to dalej będę ogarniał optymalizację czasu, ale pewnie mniej już pod kątem biznesowym, a więcej pod kątem prywatnym. Trzeba zacząć bardziej respektować potęgę czasu. Każdy dzień trwa 24 godziny. Jak się ten czas wykorzysta, to już każdy o tym decyduje w większym lub mniejszym stopniu.

Post Comment