Drugi miesiąc nie picia alkoholu

2 miesiąc nie picia alkoholu

W sumie to nie mam totalnie pojęcia co tutaj napisać. Jest to bardzo nudny projekt, który sprowadza się po prostu do niepicia alkoholu. Strzelił mi kolejny miesiąc. Cztery stówki trafiły na początku miesiąca do skarbca i tyle.

Brak picia alkoholu jest jednym z kluczowych ogniw wpływających na listę celów osobistych i biznesowych w roku 2019. Jak powrócę do picia, to rzucenie papierosów będzie nierealne. Jak znowu będę pił i palił, to umrze Michael OneDollar, bo jeszcze ma za mało środków żeby się rozpędzić. Jak umrze… Itd. itd.

Niemożliwe, że rzucenie alkoholu jest takie proste?

Dla mnie jest to zajebiście proste, ale nie znaczy że dla innych takie będzie. Każdy ma jakieś Nemezis, a alkohol – co i mnie zaskoczyło – po prostu moim Nemezis nie był. Fajeczki jak na razie były największą przeszkodą na drodze mojego biznesowego imperium. BYŁY nie oznacza, że są 😉 O tym dowiesz się 1 stycznia 2019 roku, ale wyprzedzając fakty – Nie piję alkoholu i już nie palę papierosów.

Od kilku osób usłyszałem, że moja twarz wygląda jakoś „lepiej”. Czy to kwestia braku picia? Może to, że mordę mam już tak zarośniętą, że widać tylko oczy i finalnie…Jest lepiej, bo ludzi nie straszę? Nie wiem, ale podciągnę to pod brak alkoholu w żyłach jako dodatkowy plus tego projektu.

Nie wiem czy pamiętasz, ale 1 miesiąc niepicia alkoholu był pełen wniosków na plusy i minusy tego projektu. Teraz po prostu nie piję alkoholu i ch*j. Na początku nowego roku zrobię badania wątrobowe, żeby zobaczyć czy jest jakaś poprawa.

Wcześniej z wątrobą było u mnie źle?

Po jednym dniu picia nie miałem – prawie – nigdy kaca. Miałem z kolei regularne ataki snu przy kilku promilach we krwi. Nie chodzi o typowy „zgon”, a o to że po prostu w kilka sekund zasypiałem. Uprzedzając pytania: Nigdy po przebudzeniu dupa mnie nie bolała 😉

Badania wątroby nic nie wykazywały. W teorii mam wątrobę jak dzwon, ale i tak w nowym roku sprawdzę czy po 3 miesiącach braku alko badania wątrobowe ulegną poprawie. Czeka mnie też większa bitwa z alkoholem, a mianowicie trzeźwy Sylwester. Trzymaj kciuki, żebym wygrał tę bitwę!

Na tym na razie koniec. Nie mam żadnych większych przemyśleń, które wniosłyby coś nowego. Mogę Cię tylko uprzedzić, że dowiesz się kto był twoim prawdziwym przyjacielem, a kto przyjacielem od kieliszka. U mnie nie wyszło to tak tragicznie, ale w niektórych przypadkach obstawiam że można się grubo rozczarować.

Na koniec mordo życzę ci udanego Sylwestra i pamiętaj. Najważniejsze w życiu to być po prostu szczęśliwym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *