Ile godzin snu minimalnie mi potrzeba

sen

Wiele bym oddał za to, żeby nie musieć wcale spać. W pełni korzystać z 24 godzin w ciągu dnia. Niestety spać trzeba. Ja odkryłem swoją idealną – i jednocześnie minimalną – dawkę snu, która pozwala zachować wysoką wydajność pracy.

Długi czas miałem problem ze wstawaniem. Kładłem się spać po 2-3 w nocy, wstawałem pomiędzy 8-11. Strasznie mi to przeszkadzało, bo przez to późno kończyłem pracę. Miałem mało czasu na szkolenia czy rozrywkę. Sytuacja się zmieniła na gorsze, gdy wynająłem biuro. Dalej chodziłem późno spać, ale wstawałem koło 7:20 żeby na 8:00 być w biurze.

Po pracy robiłem sobie drzemkę 2 godziny i błędne koło trwało dalej. W dniu założenia tego bloga postanowiłem znaleźć swoją idealną dawkę snu w tygodniu pracującym. Tak żeby wydajnie pracować przez 8-10 godzin, a jednocześnie mieć czas dla żony, szkolenia czy zamulanie przy serialach.

Tutaj na chwilę się zatrzymam. W internecie można znaleźć mnóstwo informacji odnośnie tego, ile godzin snu potrzebuje organizm. Znacznie przeważająca ilość artykułów, wyznacza 8 godzin snu jako minimum. Nie sugeruj się moją dawką snu, bo to co u mnie się sprawdza, może Twój organizm wykończyć.

Jak znalazłem idealną dawkę snu

W pierwszej kolejności wyeliminowałem drzemki w ciągu dnia, co było dla mnie zajebiście trudne. Później redukowałem ilość snu każdego dnia o 30 minut, zaczynając od minimalnej (według wielu artykułów w internecie) dawki snu wynoszącej 8 godzin. Tak zszedłem do 5 godzin, które były wydajnościową masakrą.

Nie było sensu schodzić poniżej 5 godzin. Okazało się, że najwięcej energii mam śpiąc 6 godzin na dobę i w tygodniu pracującym trzymam się tej porcji. Chodzę spać o 23:00, wstaję o 5:00, a od 6:00 zaczynam pracę. Jeśli wszystko idzie według planu dnia, to o 14:00 kończę robotę i mam mnóstwo czasu dla siebie.

Osoby pracujące na etacie zaczynają pracę o godzinie x, kończą o godzinie y. W przypadku stałych godzin pracy, teoretycznie nie ma się wpływu na wcześniejsze wyjście. Praktycznie można przed pójściem do pracy skoczyć na siłownię, poczytać książkę, podszkolić język obcy itd. Dla każdego człowieka doba trwa tyle samo, ale nie każdy potrafi wycisnąć z tego maksimum.

Zdaję sobie sprawę, że 6 godzin snu na dobę, w perspektywie długoterminowej mnie zniszczy. Nie jestem cyborgiem. Skoro tyle ekspertów twierdzi, że minimum powinno się spać 8 godzin, to coś w tym musi być. Polecam przeczytać później ten artykuł na temat eksperymentów z dawką snu – Jeden z lepszych na ten temat.

A co ze snem w weekend

Z artykułu który polecam później przeczytać, najważniejsza dla mnie informacja to ta, że po 10 dniach eksperymentu ze snem po 6 godzin, osobom znacząco pogorszyły się funkcje poznawcze i czas reakcji. Jakoś nie mam potrzeby sprawdzać tego na sobie, zwłaszcza że ma to sens.

Dlatego przy weekendzie wyłączam budzik i wstaję jak się wyśpię. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że bez budzika wychodzi mi koło 7-8 godzin snu. Mój organizm po prostu więcej nie potrzebuje. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, ale po prostu tak mam i tyle. Z kolei moja żona najchętniej by spała minimum 10 godzin dziennie.

Jak u was wygląda ilość snu w tygodniu pracującym? Jak ciężko się Wam wstaje i jakie macie sposoby na walkę ze zmęczeniem z braku snu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *