Jak zacząć grać na giełdzie, żeby miało to ręce i nogi

Nie jestem Warren Buffett. Wilk z Wall Street ze mnie też żaden i jest mnóstwo rzeczy związanych z giełdą, o których nie mam zielonego pojęcia. Jestem rasowym amatorem w tej kwestii i sam powinienem szukać odpowiedzi na pytanie „jak zacząć grać na giełdzie?” niż pokazywać jak to robić. Pokażę Ci po prostu mój sposób inwestowania który – mam nadzieję – w perspektywie czasu pozwoli mi osiągnąć zysk na minimalnym poziomie 15% rocznie. Czy nie zbankrutuję? Czy zarobię znacznie więcej? Będę regularnie Cię informował mordko.

Od czego zacząć grę na giełdzie?

Z pustego i Salomon nie naleje więc konieczny jest kapitał początkowy. Nie potrzeba ogromnych środków finansowych, żeby rozpocząć „zabawę” na giełdzie. Jako Michael OneDollar mam zainwestowane tylko 3000 złotych. Nie trzeba więc dysponować milionami złotych, żeby sobie pograć. Trzeba tylko pamiętać, że gra na giełdzie obarczona jest ryzykiem utraty części lub całości kapitału.

Masz hajs, z którego stratą możesz się pogodzić? No to kolejnym krokiem jest wybranie domu maklerskiego.  Tylko jak znaleźć najlepszy? Jako amator długo się nie zastanawiałem i skorzystałem z domu maklerskiego M-Banku pod adresem https://www.mdm.pl . W M-Banku mam konto i to było dla mnie najwygodniejsze rozwiązanie.

Nie wiem gdzie najlepiej grać na giełdzie i jak u innych wygląda procedura otwierania konta w domu maklerskim. Obejrzałem kilka filmików na YouTube. Przeczytałem kilka artykułów i tyle. Uzbrojony w podstawy podstaw, zacząłem grać na giełdzie kierując się kilkoma zasadami, które wyczerpują – moim zdaniem – pytanie „Jak zacząć grać na giełdzie?”

Musisz wiedzieć w co inwestujesz

Nim zdecyduję się powierzyć moje ciężko zarobione/oszczędzone pieniądze danej spółce, staram się pozyskać jak najwięcej informacji na jej temat. Co konkretna spółka robi? Jak do tej pory sobie radziła? Jakie ma plany na przyszłość? Jak wygląda na tle konkurencji? Co o niej piszą na forach i sprawdzić czy te informacje pokrywają się z ceną akcji.

Dla mnie bardzo ważne jest inwestowanie w spółki z potencjałem, działające na rynku o którym mam chociaż podstawowe pojęcie. Im więcej wiem o danej branży, tym szybciej i lepiej analizuję informacje które do mnie trafiają. Nie siedzę 24 godziny na dobę w sieci wyszukując jakiś super tajnych informacji, bo nie mam na to czasu.

Właśnie dlatego zainwestowałem między innymi w takie spółki:

  • PGE (Polska Grupa Energetyczna) – Na dzień dzisiejszy jestem na minusie 8,95%. Jest to spółka w którą zamierzam inwestować bardzo długo. Mało prawdopodobne, żeby taka spółka zbankrutowała. Tak samo jak to, że ludzie przestaną korzystać z prądu.
  • CD PROJEKT – Na razie jestem na plusie 3,65%. 16 kwietnia 2020 roku będzie premiera gry Cyberpunk 2077 o której już jest głośno na całym Świecie. Oczekiwania fanów są ogromne, ale CD PROJEKT zawsze udowadniał że potrafi robić zajebiste gry. Dlatego kupiłem i będę kupował dalej akcje tej spółki. Tutaj liczę na minimum 20-30% zysku w niecały rok inwestowania.
  • I inne

Jaka strategia gry na giełdzie?

Wychodzę z założenia, że cierpliwość jest kluczowa jeśli chodzi o grę na giełdzie. W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca dokupuję akcje spółek w moim portfelu za stałą kwotę. Powtarzam tą czynność co miesiąc, aż do momentu osiągnięcia przez spółkę zysku na minimalnym poziomie 15% rocznie. Dopiero wtedy rozważam sprzedaż akcji.

„Rozważam” tylko w przypadku spółek, których sytuacja na rynku jest strasznie niepewna. Jak widzę, że spółka ma dużą szansę upadłości to biorę nawet pod uwagę sprzedaż akcji ze stratą. Przeważnie jednak dalej inwestuję, bo 15% zysku to dla mnie absolutne minimum. Sugeruję, żeby każdy samemu określił jaki zysk w skali roku Cię zadowala.

Im więcej teraz tracę, tym więcej później zarobię

Inwestuję w perspektywie średnio lub długoterminowej. Nie interesują mnie „szybkie strzały”, bo nie mam na nie po prostu czasu. W dupie mam spadki cen akcji spółek w które inwestuję, a nawet cieszę się jeśli ceny akcji spadają. W teorii tracę pieniądze, ale w praktyce kupuję więcej akcji za taką samą kwotę. Liczę, że prędzej czy później systematyczność połączona z cierpliwością przyniesie mi chociaż te 15% zysku.

Pokażę Ci to na przykładzie spółki Sfinks, na której zarobiłem 17% od lutego do lipca 2019 roku:

  1. Pięć razy dokonywałem zakupów akcji spółki Sfinks w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca (luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec i lipiec).
  2. Przez kilka miesięcy byłem na sporym minusie, co widać po cenie akcji w kwietniu, maju i połowie czerwca
  3. Koniec czerwca/początek lipca cena poszła ostro w górę
  4. Względem pierwszego lutego zmiana wyniosła 9,52% ale z racji kupowania akcji w dołku, osiągnąłem 17% zysku w pięć miesięcy.

Gdybym sprzedał akcje po najwyżej cenie w tym okresie byłbym na większym plusie, ale ustawiłem sobie automatyczną sprzedaż przy spadku ceny akcji do 0,96 zł. Stwierdziłem, że sytuacja w spółce jest mało stabilna i dlatego zabezpieczenie w przypadku spadku ceny akcji. Cierpliwość połączona z systematycznością zrobiła po prostu swoje.

Do 29 maja 2026 roku wiele spółek przewinie się przez mój portfel inwestycyjny. Z biegiem czasu moja wiedza o inwestowaniu będzie rosła, a wraz z nią osiągane zyski. Na razie traktuję to wszystko jako zabawę, a że dzięki temu wychodzę całkiem ładnie do przodu to już inna kwestia. Chcesz wiedzieć w co dokładnie inwestuję? Wkrótce będziesz miał taką możliwość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *