przemyslanezarabianie-logo

Myśl, planuj, modyfikuj, realizuj - czyli jak myślę w życiu i biznesie

Data publikacji:
27 sierpnia 2018

Czasami tęsknię za czasami, kiedy to życie toczyło się z dnia na dzień. Nie miałem praktycznie żadnych zobowiązań finansowych. Kasa na imprezowanie zawsze się znalazła dzięki dorywczym robotom czy wysępieniu od rodziców. Te czasy minęły bezpowrotnie. Jakoś automatycznie ukształtowało się we mnie myślenie, które sprawiło, że życie stało się zajebiście nudne, ale nie martwię się nawet o odległą przyszłość.

10 lat temu nie wstawałem o 5 rano, tylko o tej godzinie często wracałem do domu po imprezach. W klubach bywałem kilka razy w tygodniu, a teraz kilka razy w roku uważam za duży sukces. Mój model życia i myślenia, stopniowo ewoluował z "co ma być, to będzie" na "wiem co ma być, ale biorę pod uwagę, co być może". Wiadomo, że czasem pojawiają się sytuacje, których nie da się przewidzieć, ale ma to miejsce bardzo rzadko. Wtedy zaczynam myśleć na wysokich obrotach i szukam najlepszego wyjścia z danej sytuacji. Moje życie prywatne i zawodowe jest więc dosyć schematyczne i pozbawione spontaniczności i mi to zajebiście pasuje.

  • Każda decyzja ma swoje plusy i minusy

To, co wstępnie wydaje się dobrą decyzją, ma też swoje wady. Odwrotnie jest tak samo. W całym swoim życiu nie podjąłem jednej decyzji, która by miała wyłącznie plusy lub minusy. Przeanalizuj kilka ważnych w swoim życiu decyzji i zobaczysz, że mam rację. Chodzi o liczbę oraz wartość plusów i minusów danej decyzji. Na tej podstawie można stwierdzić, czy w danym momencie decyzja jest słuszna i czy wstępnie opłaca się ją podjąć. Teraz sytuacja trochę się skomplikuje, bo ekstremalnie ważny jest tutaj czas i to, co teraz jest słuszne, może mieć dużo negatywnych konsekwencji w przyszłości.

Każdy facet w związku wie, o czym mówię. Wielokrotnie i świadomie mój wybór w danej sytuacji był zły, żeby uszczęśliwić żonę i uniknąć niepotrzebnych spięć. W życiu i biznesie patrzę na długofalowe skutki wyboru. Super, jak rezultatem są korzyści w danym momencie i przyszłości. Rzadko kiedy taka sytuacja ma miejsce, albo zbyt dokładnie analizuję prawdopodobne scenariusze. Ten cały proces robię automatycznie, i nie przy każdej decyzji. Nie sięgam w zakamarki swojego umysłu, żeby wykrzesać więcej mocy do wyboru koloru czy liczby warstw papieru toaletowego. Każdy logicznie myślący człowiek wie, jakie znaczenie ma dany wybór.

  • Masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę

W życiu i biznesie ciężko całkowicie wyzbyć się jakichkolwiek uczuć. Pieniądze to nie wszystko. Nie można na wszystkim i wszystkich zarabiać. Dlatego do decyzji podchodzę w sposób logiczny, a dopiero później patrzę na kwestie uczuciowe i szukam złotego środka. Jeżeli na wszystko będziesz się zgadzać, "bo tak wypada", albo "tak podpowiada mi serce", to biznesowo i życiowo poniesiesz sromotną klęskę. Tylko w komediach romantycznych i bajkach, dobrze wychodzi kierowanie się uczuciami wyższymi. W prawdziwym życiu trzeba być trochę egoistą. Nikt nie zadba lepiej od ciebie o komfort życia i stan konta w banku.

Dużo czasu mi zajęło nauczenie się słowa "nie", gdy mogłoby zostać źle odebrane. Teraz nie mam z tym większych problemów, choć - przyznaję bez bicia - nie mam jeszcze 100% skuteczności. Znacznie lepiej mi w życiu osobistym, rodzinnym i biznesowym dzięki potędze słowa "nie". Muszę z tego miejsca podziękować wszystkim osobom, które zapraszały mnie na pokazy garnków, patelni, odkurzaczy czy zdrowego żywienia. Choć każdy taki telefon doprowadzał mnie do szału (ogromny minus sytuacji), to odporność rozmówców na jakiekolwiek odmowy pozwoliła mi potrenować asertywność. Dalej to już poszło znacznie łatwiej.

Po wstępie przechodzimy do konkretów

Mój sposób myślenia jest dość rozbudowany. To, że widzę w każdej decyzji plusy i minusy, działam bardziej logicznie niż uczuciowo, a to wszystko biorąc pod uwagę aktualne i przyszłościowe konsekwencje, to fundamenty. Czas na konkrety:

  • Myślenie - Nic nie zabija efektywności jak myślenie o innych rzeczach niż o poszczególnych zadaniach w pracy. Moje myśli koncentruję na jednym zadaniu. Kończę je, zabieram się za kolejne. Ograniczam "przeszkadzacze" do minimum, czyli odbieranie poczty, portale społecznościowe czy problemy osobiste. Nie wiem jak inni, ale ja w pełni mogę skoncentrować się na jednym zadaniu, a gdy zaczynam myśleć o innych sprawach, to robota po prostu mi nie idzie. Myślę, szukam najlepszych możliwych rozwiązań i je stosuję lub planuję zastosować. Przejdziemy do punktu któremu poświęcę znacznie więcej czasu.
  • Planowanie - Uwielbiam planować. Dlatego tak nienawidzę spontaniczności. Mam zaplanowany każdy pracujący dzień tygodnia od momentu przebudzenia, do pójścia spać. W kalendarzu zamieszczam ogólne informacje, a w Trello.com (o tym będzie osoby artykuł) już dokładnie rozpisuję zadania do wykonania. Nie ma takiej sytuacji, że zastanawiam się, co będzie do zrobienia, bo wszystko wiem z dużym wyprzedzeniem.
  • Modyfikacja - W ciągu dnia pojawiają się sytuacja nieprzewidziane. Zawsze uwzględniam w ciągu dnia roboczego, jedną godzinę w zapasie. Jakaś awaria serwera, wypad do księgowej czy cokolwiek, czego nie uwzględniłem w planie. Trzeba wtedy nanieść poprawki w planie dnia i dalej działać. Maksymalne przygotowanie się na to, czego nie da się przewidzieć, pozwala mi uniknąć niepotrzebnego stresu czy zaległości w pracy.
  • Realizacja - W mojej pracy nie istnieje pojęcie "wszystko zostało zrobione". Jeśli z danego dnia wykonałem 100% planu, to sięgam po zadania z dnia kolejnego. W ten sposób mogę piątek skończyć wcześniej, albo poświęcić więcej czasu na moje projekty. Kiedyś nastanie czas, że dzień pracy zajmie mi 3-4 godziny, a dalej będzie czysty relaks. Im to jednak nastąpi, trzeba pracować maksymalnie dużo i maksymalnie efektywnie.

Myślenie, planowanie, modyfikowanie i realizowanie wyznaczonych zadań - działając w ten sposób w pracy i w życiu, można optymalnie wykorzystać czas. Na szaleństwo ma się weekend i tam już można działać spontanicznie. Ciekawy jestem, jak wygląda wasz dzień pracujący? Planujecie czy działacie spontanicznie?

Sprawdź mój blog o marketingu 

Michał Lembicz
Prowadzę tego bloga od 1 sierpnia 2018 roku. Potrzebowałem motywacji do zmian na tle zarówno biznesowym jak i osobistym. Czy wyciągniesz z bloga jakieś wartości dodatnie? Nie wiem, ale super jak znajdziesz dla siebie coś wartościowego.

Skomentuj

Zobacz więcej o inwestycji:

4 grudnia 2020
Lenistwo - Wróg czy przyjaciel zarabiania?

Każdy ma lepsze i gorsze dni. Czasem tak rozsadza mnie energia, że mógłbym odkręcić dwa słoiki z ogórkami (bez przerwy) 🙂 . Czasem dopada mnie lenistwo i najchętniej cały dzień przeleżałbym w łóżku oglądając film za filmem. Lenistwo jest wrogiem czy przyjacielem zarabiania pieniędzy? Pojęcie lenistwa bardzo mądrze definiuje Wikipedia: "Lenistwo – stan ducha, powodujący zaniechanie jakiegoś […]

1 sierpnia 2018
Od 0 do 4000 zł miesięcznie

Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie 4000 zł więcej kasy co miesiąc to bardzo dużo. Osiągnę ten roczny cel biznesowy poprzez zarabianie w internecie i oszczędzanie. Zobaczysz na moim przykładzie, że zawsze można poprawić swoją sytuację materialną. Nie będę nawijał ci makaronu na uszy, że robię to żeby ci pomóc. Pomagam samemu sobie, […]

6 lipca 2020
Jaki biznes w małym mieście? Krótki poradnik - Artykuł partnera

Zastanawiasz się jaki biznes w małym mieście będzie najlepszym pomysłem? Jakie przedsiębiorstwo będzie opłacalne, a przy tym nie pochłonie bardzo dużo kapitału? Na co zwrócić uwagę przy zakładaniu biznesu w swojej miejscowości? Czego lepiej unikać? W poniższym artykule pragniemy przedstawić Ci najważniejsze informacje, które pomogą Ci w odpowiedzi na pytanie “jaki biznes w małym mieście”. […]

Sprawdź także pozostałe artykuły

23 kwietnia 2021
Nie zawsze na giełdzie jest się na plusie

Zakładając bloga, obiecałem Wam pełną transparentność. Pokażę jak teraz wygląda moja sytuacja na giełdzie. Nie jest różowo, bo w mniej niż miesiąc "straciłem" ponad 20 000 zł. Jak to się stało i dlaczego? Giełda - jak każda inna inwestycja - wiąże się z ryzykiem. Nie ma żadnej gwarancji, że wyjdzie się na plus i nikt […]

24 listopada 2020
Podnoszę ostro cenę za artykuł sponsorowany

Od dzisiaj, publikacja artykułu gościnnego (lub inaczej sponsorowanego) wynosi 300 zł netto. Dlaczego tak drastycznie podnoszę cenę? Czy dzięki temu zarabianie na blogu będzie większe? O tym wszystkim dowiesz się z poniższego artykułu. Jedną z metod zarabiania na blogu jest publikacja artykułów sponsorowanych. Do 23 listopada 2020 roku za publikację takiego artykułu na blogu, brałem […]

29 stycznia 2021
Blog o marketingu - Moje nowe dziecko

15 października 2020 roku ponownie zostałem blogowym ojcem. Blog o zarabianiu ma młodszego brata. Blog o marketingu, czyli o tym czym się interesują od ponad dziesięciu lat. To też mój najnowszy długoterminowy projekt inwestycyjny. Ten "noworodek" pochłonie mnóstwo czasu i pieniędzy nim zacznie na siebie zarabiać. Mam więc dwójkę dzieci: Blog o zarabianiu na którym […]

© 2018-2021. Prawa autorskie zastrzeżone. Informuję, że treści zawarte na blogu są wyrazem moich osobistych podglądów i nie stanowią „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Polityka prywatności Rodo i plików cookies
crossmenuarrow-right-circle