Nie obudź się z palcem w dupie czyli dywersyfikacja portfela
Przemyślenia

Nie obudź się z palcem w dupie czyli dywersyfikacja portfela

Dzisiejszy artykuł dedykuję osobie, która nie miała przysłowiowego palca, w przysłowiowej dupie. Prawie cała ręka się w tej dupie znalazła. Tą osobą jestem ja. Choć dywersyfikacja środków portfela nie ma wiele wspólnego z zarabianiem czy oszczędzaniem (nie chodzi mi o portfel inwestycyjny), to zapewnia to, co w życiu biznesowym i prywatnym jest tak ważne. Bezpieczeństwo.

Dokładnie chodzi o bezpieczeństwo i zminimalizowanie ryzyka utraty wartości zgromadzonego kapitału. Nie brzmi to ciekawie i dla większości osób czytających ten artykuł, wydaje się niemożliwe. Gdyby ludzkość uczyła się na błędach historii, nie doszłoby do II Wojny Światowej. Spytaj się o to jak ważne jest bezpieczeństwo zgromadzonego kapitału obywateli Wenezueli, gdzie inflacja w ujęciu rocznym wzrosła o 70 000 procent (Według materiału prasowego serwisu businessinsider.com.pl z dnia 20.08.2018 z którym zapoznasz się tutaj). No ale co to wszystko ma wspólnego z Polską i z bezpieczeństwem Twojego kapitału?

Polska Gospodarka = Kolos na glinianych nogach

Wiem jak to wygląda według informacji publicznych. Gospodarka rozwija się jak błyskawica i z miesiąca na miesiąc obywatelom żyje się lepiej. W końcu Polska spokojnie ma środki na program 500 PLUS, wyprawki szkolne, różne zasiłki itd. Po co więc szukam problemu, tam gdzie go na chwilę obecną podobno nie ma? Po co rozpętuję gównoburzę, skoro jest zajebiście i trzeba się cieszyć? Możliwe że się mylę i bardzo chciałbym się mylić. Historia jednak już nie raz nam udowadniała, że gdy jest zbyt gruba warstwa cukru, to ma na celu przekryć gówno w dalszych warstwach.

Pójdźmy dalej w głąb mojego mózgu, doszukującego się nieistniejących problemów. Dużo się mówi o podwyżce prądu, który zapewne najbardziej odczują przedsiębiorstwa bez względu na ich wielkość. Nie wiem jak będzie z prądem dla osób prywatnych, ale lepiej założyć też wzrost cen. Automatycznie wzrosną wtedy ceny produktów i usług, bo na końcowym odbiorcy przedsiębiorstwa zakładam że odbiją tą różnicę.

Do tego do ceny benzyny i oleju napędowego będzie doliczana nowa opłata. Jej uiszczenie leży po stronie sprzedającego, a nie nabywcy, ale żyjesz w świecie fantazji jak uważasz, że ten podatek nie wpłynie na cenę paliwa.  Można by pisać i pisać, o tym jak wszystko pięknie wygląda z zewnątrz, a jak beznadziejnie gdy się zacznie doszukiwać informacji. Oczywiście wolałbym, żeby nigdy nie doszło do kryzysu gospodarczego czy wojny. Nie zakładam, że taki czarny scenariusz będzie miał miejsce, ale nie mogę tego na 100% wykluczyć. Skoro nie mogę czegoś wykluczyć, to chcę się na taką ewentualność przygotować i sam jestem zły na siebie, że tak późno do tego wniosku doszedłem.

Dywersyfikacja portfela

koszyk z jajkami
Nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku

Najprostszym wytłumaczeniem jest stare przysłowie “Nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku”, czyli w tłumaczeniu na finanse “Nie trzymaj całego kapitału w jednej miejscu”. Od początku istnienia tego bloga (bez uwzględniania tego miesiąca) w skarbcu mam tylko 799 złotych. Nie ma za bardzo co tutaj myśleć, bo kwota jest zbyt niska. Mam jednak jakieś oszczędności i pewnie nie jedna osoba czytająca ten artykuł też coś tam chomikuje.

Ogólnie przyjęte jest, że najbezpieczniej trzymać kasę w banku. Sam też jestem tego zdania. Lwią część swojego kapitału trzymałem na koncie oszczędnościowym w naszej walucie. Jednak, co jeśli dopadnie nas sytuacja podobna jak w Wenezueli? Co jeśli nagle pojawi się ustawa zabierająca wszystkie środki powyżej danej kwoty, żeby zasilić budżet Państwa? Co jeśli bank upadnie?  CO JEŚLI!? To pytanie często zadawałem sobie ostatnio patrząc na najgorsze możliwości związane ze swoimi oszczędnościami.

Najtrudniej przygotować się na nieoczekiwany, wręcz mało prawdopodobny scenariusz. Rozwiązanie jakie ja wybrałem nie jest idealne. Pod kątem inwestycyjnym mi się nie podoba, ale chcę zabezpieczyć 30% oszczędności właśnie przed tym czego nie mogę przewidzieć i mam nadzieję, że nigdy nie nastąpi. Każdy indywidualnie podejmuje takie ryzyko, a w razie utraty części/całości środków nie może mieć do mnie pretensji. Ja znam te ryzyko i jestem gotów je ponieść, w obawie przed niepewną przyszłością.

Jak można się zabezpieczyć na przyszłość?

Sposobów jest wiele. Jedno inwestują w złoto. Drudzy w srebro. Trzeci w kryptowaluty a jeszcze inni w nieruchomości. Ile osób, tyle teorii. Nie neguję, ani nie chwalę żadnego sposobu dywersyfikacji portfela, bo – tak jak pisałem na początku artykułu – nie chodzi mi o portfel inwestycyjny, a bezpieczeństwo. Możliwości jest mnóstwo i nie widzę potrzeby się tutaj rozpisywać. Jedni stwierdzą, że tylko nieruchomości są najlepsze! Drudzy, że tylko kryptowaluty mają przyszłość i nie można na nich stracić! Nie jestem tutaj ekspertem. To na czym się znam jest już szczegółowo opisywane na blogu w postaci projektów zarabiania lub oszczędzania.

Celem tego artykułu jest uświadomienie wam, że nigdy nie wolno wykluczać najczarniejszego scenariusza. Trzeba zawsze zakładać, że któregoś dnia się coś spieprzy. Może nigdy to nie nastąpi? Może przez to straci się dużo czy wszystkie oszczędności, bo dywersyfikacja portfela okaże się nietrafiona? Nie wiem i tego nikt wam nie zagwarantuje. O moich sposobach zabezpieczania portfela napiszę gdy z projektów prowadzonych na tym blogu pojawi się min. 10 000 zł w skarbcu. Od tej kwoty zacznę wprowadzać dywersyfikację środków, i wtedy będzie już konkretnie co, jak, i dlaczego.

Podsumowanie tego co chcę wam powiedzieć, najlepiej oddaje znany tekst po łacinie.

S i vis pacem, para bellum czyli Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny.

Post Comment