Ostatnio strasznie dawałem dupy z optymalizacją snu

Przyznam Ci się, że od kilku tygodni daję masakrycznie dupy jeśli chodzi o kontrolę jakości i ilości snu. W teorii nie muszę być w pracy o konkretnej godzinie, ale sam się źle czuję ze sobą, że doprowadziłem do takiego chaosu

W lutym 2019 roku wstawałem o 3:00-3:10 i miałem mnóstwo czasu na pracę i życie prywatne (artykuł 6 miesiąc optymalizacji snu). Rodzina i przyjaciele twierdzili że „zwariowałem”, bo o tej godzinie to powinno się spać. Patrząc na to z perspektywy czasu, uważam że to ja miałem rację, a ostatnie problemy z porannym wstawaniem tylko mnie w tym utwierdziły.

Myślałem, że organizm jest mądrzejszy ode mnie

Mój organizm tak się przyzwyczaił do wstawania o 3:00 rano, że często wstawałem jeszcze przed budzikiem. Wpadłem na „genialny” pomysł, żeby całkowicie zrezygnować z budzika i pozwolić, żeby organizm za mnie decydował kiedy pora wstać. Wyszedłem z błędnego założenia, że organizm wie lepiej ode mnie ile snu potrzebuje, dzięki temu będę jeszcze efektywniejszy.

Zamiast wstawać o 3 czy 4 rano, budziłem się o 6:00, 7:00 czy 9:00!  Plan dnia całkowicie się przez to rozwalał i miałem problem z realizacją celów które sam sobie wyznaczyłem. Cholernie nie lubię zmieniać planu dnia, bo nie po to go ustalam żeby go nie przestrzegać. Nie dość że zmęczony, to byłem jeszcze zły na siebie samego.

Może w Twoim przypadku się to sprawdza, ale u mnie 5-7 godzin snu na dobę to idealna dawka. Organizm może i chciałby pospać dłużej, ale odbija się to na moim samopoczuciu i jakości pracy w ciągu dnia. Kawa nawet nie pomagała w zabójczych ilościach, bo tak zajebiście chodziłem senny że bez kilku drzemek nie potrafiłem funkcjonować!

Od publikacji tego artykułu wprowadzam zasadę: 6 godzin snu + inteligentne przebudzenie ustawione na 20 minut (jak aplikacja stwierdzi, że jest dobry moment na wybudzenie mnie przed finalnym alarmem to mnie wybudzi).  Minie pewnie kilka tygodni nim uda mi się powrócić do systemu który się sprawdzał (Spanie od 22:00 do 4:00 w tygodniu pracującym), ale sam jestem sobie winny.

Sen to nie przyjemność a konieczność!

Muszę ponownie się tego nauczyć, bo przez to kręcenie się po łóżku i odwlekanie wstawania, mój mózg zaczął łączyć sen z przyjemnością. Pewnie dlatego w ciągu dnia domaga się więcej tej „przyjemności”, co kończy się na stanowczo zbyt długich drzemkach. Powrót do efektów jakie osiągałem na tym projekcie w lutym to konieczność.

W tygodniu pracującym sen 22:00-4:00. W piątek i sobotę maksymalna godzina snu 24:00 (Od godziny pójścia spać nastawiam budzik na 6 godzin). Przy takim trybie snu cholernie ciężko się wstawało, ale jak już się rozbudziłem, to miałem mnóstwo energii . Dopiero koło godziny 19 zaczynało dopadać lekkie zmęczenie.

Do tego całkowicie rezygnuję z drzemek w ciągu dnia. Już nie patrzę tylko na to co jem, ale też ile jem. Mniejsze posiłki w regularnych odstępach czasu powinny odciągnąć mnie od drzemek, które pojawiają się po przeżarciu. Zjem za dużo to automatycznie nadludzkie siły ciągną mnie na kanapę i wypadam z rytmu dnia. KONIEC Z TYM!

Optymalizacja snu to fundament budowania mojego imperium

Nie muszę chodzić do pracy na konkretną godzinę. Grunt żeby zaplanowane na dany dzień zadania zostały wykonane. Czy skończę to robić o 12:30, 15:10 czy 21:40 to już nie ma większego znaczenia. Tylko im później dany dzień się rozpoczyna i im więcej w harmonogramie dnia zachodzi zmian, tym trudniej wykonać wszystkie zadania na satysfakcjonującym mnie poziomie.

Ponieważ ostatnie tygodnie utwierdziły mnie w przekonaniu, że sen ma ogromne znaczenie w budowaniu imperium biznesowego, drugi pokój zamieniam w typową sypialnię. Właściciele mieszkania wyrazili zgodę na pewne zabiegi kosmetyczne, a zamiast spać na narożniku zainwestuję w dobrej klasy materac i na 100% jakość snu ulegnie poprawie.

Lepsza jakość snu, to lepsza efektywność przez cały dzień. Po kilku tygodniach testów materaca zrobię dokładne porównanie i obiektywnie ocenię czy taki zakup przełożył się – i jak bardzo – na pracę. Na sam koniec pochwalę Ci się pościelą jaką otrzymałem w prezencie. Można powiedzieć, że już śpię na hajsie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *