Oszczędzanie na zakupach spożywczych

Oszczędzanie na zakupach domowych

Nie wymyślono jeszcze przekleństw, które określiłyby mój poziom zdenerwowania, kiedy wyrzucam przeterminowaną żywność. Ja nie widzę wtedy produktów spożywczych, tylko złotówki trafiające prościutko do kosza. W końcu nadszedł czas na zmiany, bo nienawidzę bezmyślnego marnotrawstwa.

Każda złotówka zaoszczędzona, to złotówka zarobiona. Założenie dość oczywiste, ale ludzie nie zdają sobie sprawy ile kasy wydają na spożywkę, która później ląduje w śmietniku. Sam długo się zbierałem do wprowadzenia tej zmiany. Dlatego cieszę się, że założyłem tego bloga, bo nawet jeśli nikt nie będzie go czytał, to ta zmiana wpłynie na moje samopoczucie i finanse. Żona zaakceptowała ten plan i od początku sierpnia zaczęliśmy na zakupach spożywczych oszczędzać.

Plan jest banalnie prosty. W niedzielę siadam z żoną i dokładnie rozpisujemy czego potrzebujemy na cały przyszły tydzień. Następnie dzielimy listę na produkty, których świeżość zachowa się do dnia użytkowania i te które trzeba regularnie uzupełniać. Jedziemy do Selgrosa (mamy koło 5km) i robimy większe zakupy, a te z krótkim terminem przydatności uzupełniamy w pobliskim sklepie.

Ile w ten sposób oszczędzę?

Według moich wstępnych założeń, powinniśmy miesięcznie oszczędzić 300-500 złotych. Można więcej, ale jakość produktów ma dla nas większe znaczenie niż cena. Stosujemy tę metodę od 20 dni i już widać tego efekty. Już teraz mogę napisać, że to jedna z lepszych decyzji finansowych którą podjąłem w ostatnim czasie.

Produkty które trzeba regularnie uzupełniać to pieczywo, bułki, mleko czy owoce. Je uzupełniamy w sieci Stokrotka, bo mamy do niej 200 metrów od domu, a ceny są jeszcze akceptowalne. Czasowo wyjdzie to 2-3 godziny miesięcznie więcej niż przed wdrożeniem oszczędzania na zakupach, ale dużo taniej i znacznie zdrowiej. Rozpiska uwzględnia 4 posiłki dziennie, a do tej pory jak udało mi się zjeść 2 to było święto.

Oszczędzając nawet te 300 zł miesięcznie, rocznie nasz budżet zwiększy się o 3600 zł. Dokładnie ile uda się zaoszczędzić napiszę na początku miesiąca, bo to jest mój pierwszy projekt wpływający pośrednio na pozyskiwanie kapitału realizowany od 1 sierpnia. O pierwszym, który ma bezpośrednio zarabiać możesz przeczytaj tutaj.

Do wprowadzenia mam jeszcze sporo pomysłów które zredukują koszty życia, bez większego wpływu na jego jakość. Będę je stopniowo wprowadzał, żeby każdy stał się naturalny jak oddychanie. Materiałów o oszczędzaniu więc nam nie zabraknie, ale i tak mistrzem w tej tematyce jest Michał Szafrański, gdzie na blogu jakoszczedzacpieniadze.pl ma mnóstwo zajebistej wiedzy. Muszę w końcu się zebrać i kupić jego już kultową książkę o oszczędzaniu Finansowy Ninja, którą wielu znajomych już mi polecało.

Co zrobię z tymi oszczędnościami?

Pieniądz musi generować kolejny pieniądz. Dużo osób narzeka, że nie zaczyna działać z powodu braku budżetu na inwestycje. Dlatego na razie nie uruchamiam projektów wymagających nakładów finansowych (poza tym blogiem, ale to nie jest duża inwestycja), tylko koncentruję się na pozyskaniu kapitału.

Zakładam, że na zakupy szło ok. 1300 zł miesięcznie nim poszło wdrażanie tego projektu. Zakładam „raczej” tą mniejszą kwotę, bo niesamowite sumy pieniędzy szły na zakupy spożywcze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *