Rzucam picie minimum na 3 miesiące
Rzucam picie

Rzucam picie minimum na 3 miesiące

Ci którzy mnie znają wiedzą, że lubię procenty w dowolnej postaci. W piątek po pracy ostro zaczynałem nierówną walkę z alkoholem. Po dwóch dniach ciężkiego boju, musiałem przerwać atak i szykować się na kolejny tydzień pracy. W tygodniu pracującym rzadko powracałem na te pole walki. Nim stwierdziłem, że napiszę ten artykuł delikatnie sprawdziłem czy podołam. 2 weekendy bez alko za mną i wiem, że dam radę nie pić minimum do Świąt Bożego Narodzenia albo jeszcze dłużej. Po co to wszystko?

Głównym winowajcą jest projekt pod zarabianie na programach partnerskich a dokładniej chodzi o oświetlenia. O przygotowaniach do tego projektu pisałem tutaj i choć pierwsze kroki zostały poczynione, to potrzebuję pieniędzy na rozbujanie tego projektu. Konkurencja nie jest jakaś przerażająca, ale do niskich lotów też nie należy. Trzeba liczyć się z tym, że albo poświęcę bardo dużo czasu na działania, albo kosztem pieniędzy ze skarbca to przyśpieszę. Nie mam czasu, a wykorzystywanie środków spoza skarbca byłoby nieuczciwe. Pozostaje wdrażanie kolejnych oszczędności, żeby zebrać kapitał na działania.

Kolejnym winowajcą jest projekt dotyczący optymalizacji czasu snu, o którym pisałem tu. W poniedziałki po weekendowym piciu, nie mogłem wstać według planu. Nie przeszkadzają mi porażki w życiu, bo wyciągam z nich wnioski. Jeśli nie przestałbym pić przy weekendzie, to nie nie było szans na realizację celu. Mogłem albo przyznać się do porażki, podkulić uszy i pójść “na jednego”, albo przestać pić. I tutaj pojawił się plus prowadzenia bloga. Na 99% bym nawet nie próbował zrezygnować z magii procentowych weekendów, gdybym nie dał sobie tego wyzwania i go nie opisał.

Jak rzuciłem – na razie tymczasowo – picie

Ciężko tu mówić o jakimś rekordzie nie picia. Zaraz dopiero strzeli 3 tydzień jak nie miałem w ustach kropli alkoholu. Stwierdziłem, że nie będę pił i tyle. Co miesiąc do skarbca trafi 400 złotych. i tak uważam, że grubo zaniżam ilość kasy przeznaczaną na picie. Nigdy dokładnych statystyk nie prowadziłem, ale jak już się rozpędzałem na mieście to byłem nie do powstrzymania. Powroty w tle pierwszych promieni słońca. Wrzask żony przed odespaniem nocnej eskapady i po przebudzeniu zapieprzanie po kwiatka czy perfumy, aby nie biła zbyt mocno 🙂 . Oj trochę się tego wypiło.

Jedynym rozwiązaniem które uznałem za skuteczne, to odcięcie się od jakichkolwiek alkoholowych imprez. Przynajmniej na ten pierwszy miesiąc abstynencji. Później to już spokojnie wytrzymam do Świąt Bożego Narodzenia, choć coraz bardziej realne jest, że dłużej nie będę pił. Może już nie powrócę do tego nałogu? Nic tutaj nie chcę zakładać, ale określam terminowość tego projektu na rok. Dłużej nie będzie sensu tego prowadzić i uwzględniać oszczędności w oficjalnym skarbcu. Zajebiście będzie, jeśli zainspiruję kogoś z problemem alkoholowym do walki z nałogiem i ją wygra.

Jakie są plusy nie picia

  • Brak kaca – Oj bywał potężny.
  • Brak łez patrząc na stan konta po imprezie, której do końca się nie pamięta.
  • Nie ma zakwasów w nogach – Jakoś zawsze zwiedzam miasto po alkoholu pokonując x kilometrów. Rano nogi przypominały, że mam nadwagę i takie maratony nie są dla mnie.
  • Więcej czasu – Jakoś w dobrym towarzystwie i alkoholu czas znacznie szybciej płynął. Zacząłem pić w piątek, a godzinę później jest niedziela.
  • Prawdziwy relaks w weekend – Choć i tak delikatnie pracuję to po weekendzie jestem wypoczęty i pełen mocy

Jakie są minusy niepicia

  • W moim przypadku nie ma żadnych – Lubię pracować czy siedzieć w domu. Jeśli zauważysz spadek liczby znajomych, to nie ma co się przejmować tylko spożytkować czas, który do tej pory szedł “w gardło”.

Moje dotychczasowe wnioski

Na początku jest dziwnie. Rzadko kiedy bywały spokojne weekendy, a teraz sobota czy niedziela, niczym się zbytnio nie różni od innego dnia tygodnia. Dlatego cieszę się, że mam tak dużo pracy i posiedzę trochę w biurze w weekend (Jeśli 5-8 godzin w sobotę i niedzielę można określić “trochę”). Do tego niezliczona ilość gier na PS4 które tylko czekają na odpalenie. Brzmi strasznie mułowato, ale co mam oszukiwać…Jestem mułem i jestem z tego dumny.

Post Comment