Samymi chęciami nie spuchnie twoje konto bankowe
Przemyślenia

Samymi chęciami nie spuchnie twoje konto bankowe

Co jakiś czas słyszę “chcę zarabiać więcej” w różnych odmianach. Gdyby chęci same się spełniały, to miałbym 186 cm wzrostu, sześciopak na brzuchu, śnieżnobiały uśmiech, penisa jak maczugę i nie łapał zadyszki po wejściu na drugie piętro. Wiem, że jest to nierealne i w 99% tak wyglądają chęci o większym zarabianiu które słyszę. Jak ja zachowuję się przy takich rozmowach, żeby nie obrazić drugiej osoby choć wiem, że prawdopodobnie na chęciach się skończy? Jak ja realizuję swoje chęci?

Znam chyba jedną osobę, która twierdzi że nie chce i nie potrzebuje więcej zarabiać. Oczywiście patrzę na to z przymrużeniem oka, bo znam tą osobę bardzo dobrze i wiem, że finalnie mając dwie drogi do wyboru: Krótką ale mniej opłacalną, delikatnie dłuższą ale znacznie bardziej dochodową, to na milion procent wybierze drugą. Nie z każdą osobą, którą znam poruszałem ten temat, ale ci którzy już go zaczynali, to zawsze chcieli zarabiać więcej. Nie jestem tutaj wyjątkiem, bo mój głód większego zarabiania jest nie do zaspokojenia.

Jak nauczyć się “chcieć” zamieniać w “mieć”

zamieniać chcieć mieć

Nie wiem czy mój tok myślenia przypadnie każdemu do gustu. U mnie się to sprawdzało do czasu chęci rzucenia papierosów, ale już znalazłem skazę przez którą nie było to dla mnie możliwe. Pokażę na przykładzie projektu optymalizacji snu, o którym pisałem tutaj jak ja zamieniam “chcieć” w “mieć”.

  • Co? – Chodzi o coś realnego, bo o ile w członka mogę walnąć młotkiem i powsadzać w niego szpilki żeby wyglądał jak maczuga, to nie urosnę 18 cm, bo tyle mi brakuje do 186 cm wzrostu. Cel musi być realny do osiągnięcia. W tym przypadku chodziło o zminimalizowanie ilości snu.
  • Dlaczego? – Jaką wartość ma realizacja tej konkretnej chęci? Jakie ma korzyści i wady? Nie patrzy się tylko na to co oczywiste, tylko trzeba brać pod uwagę inne możliwości. Optymalizacja snu była tylko krokiem prowadzącym do większej ilości pracy, który chciałem osiągnąć.
  • Jak? – W zależności od poziomu trudności tego co chcesz, trzeba wyznaczyć sobie etapy do osiągnięcia. Im trudniej, tym więcej tych etapów. Dla mnie rzucenie papierosów to wysoki poziom trudności i nie dam rady z dnia na dzień go rzucić. Ze snem też nie było łatwo i pierwszy miesiąc jeszcze dawałem dupy. Uniknąłbym tego właśnie poprzez wyznaczenie stopniowych etapów realizacji celu.

Zajebiste w tych 3 krokach jest to, że ostatni (Jak?) przeważnie wpływa na pojawienie się kolejnych zadań, choć nie zawsze są one przyjemnością. Pokażę to na przykładzie mojego projektu oszczędzania z rzuceniem papierosów, który wkrótce pojawi się na blogu. Miałem nie palić już od 1 listopada, ale źle podszedłem do tego zadania i dałem dupy. Poniższy plan działania już pozwoli mi zawalczyć z moim największym wrogiem:

Plan chęci rzucenia papierosów

  • Co? Rzucenie papierosów – Kilkukrotnie stawałem na polu walki z nikotyną. Zawsze ponosiłem klęskę.. Rekordowo dało mi się nie palić coś koło dwóch tygodni w ciągu 11 lat palenia. Ja jestem pewny, że trwało to z 1,5 miesiąca ale uwierzę żonie, bo mogłem mieć zakrzywienie czasoprzestrzeni bez dymka 😉
  • Dlaczego? Dla pieniędzy – Palę w lekkim zaokrągleniu w górę 2 paczki dziennie. Czyli miesięcznie puszczam z dymem koło 900 zł. Rocznie wychodzi 10 800 zł, a to dla mnie masakrycznie dużo pieniędzy. Te 9 stówek miesięcznie bardzo pomoże rozwinąć projekty, więc trzeba to zrobić. Kwestie zdrowotne mam w dupie. Liczy się dla mnie hajs.
  • Jak? Etapy rzucania papierosów – Historia mojego rzucania papierosów udowodniła, że odstawienie z dnia na dzień nie jest możliwe. Nie mam tak silnej woli, więc wyznaczam sobie małe cele do realizacji na przestrzeni kolejnych 3 miesięcy (12 listopad 2018 – 1 luty 2019) związanych z odpaleniem projektu oszczędzania o którym już dokładniej będę pisał od 12 listopada. Tutaj pokażę tylko kilka z wielu etapów od palenia 2 paczek dziennie do rzucenia całkowicie:
  1. Od 12 do 25 listopada Jeden papieros do porannej kawy w domu. Palenie tylko w pracy. Maksymalna ilość dziennych papierosów 30 sztuk. Po powrocie do domu lub wyczerpania dziennej ilości brak palenia. W sobotę i niedzielę maksymalnie paczka dziennie.
  2. Od 26 listopada do  9 grudnia brak palenia w domu. Maksymalnie 20 papierosów w dniu pracującym. Przy weekendzie maksymalnie 10 papierosów dziennie.
  3. Od 10 do 31 grudnia brak palenia w domu. Maksymalnie 10 papierosów w dniu pracującym. Przy weekendzie maksymalnie 5 papierosów dziennie.
  4. Dalsze kroki już w projekcie oszczędzania “Rzucanie papierosów”. Będzie to bardzo grubo rozbudowana analiza projektu z rozbiciem na działania w zależności od efektywności itd. Tutaj tak naprawdę delikatnie liznąłem temat.

Moim Nemezis są papierosy. Potwornie uzależniający i drogi nałóg. Chcę rzucić papierosy, a żeby to zrobić określę sobie krok po kroku etapy do osiągnięcia i wszystko czego muszę się wystrzegać w realizacji tego celu. 12 listopada zapoznasz się dokładnie z tym projektem, ale ten cel tworzy kilka nowych więc to gruby projekt z zajebistą analizą 🙂 .

Jakie są typy “chęciaków”

chęciaki

Chęciak to określenie osoby, która w trakcie rozmowy użyje “chciałabym/chciałbym” . W zależności od typu chęciaka, stosuję odmienne taktyki rozmowy.

  • Chęciak konkretny– Określony cel ze skromnym zarysem czynników prowadzących do jego realizacji. Wiedzą czego chcą, ale nie do końca potrafią znaleźć drogę, którą trzeba podążać do realizacji tych chęci. Przeważnie określają termin lub jakieś widełki czasowe.
  • Chęciak fantazyjny – Osoba która w trakcie żarcia hamburgera chce przejść na dietę. Wstając po alkoholowej imprezie zarzeka się że przestanie pić. Na 99,99 % ich postanowienia są nic nie warte, bo są wyznaczone daną chwilą. Z alkoholem po grubej imprezie u mnie było tak samo.
  • Chęciak nieokreślony– Jego chęci są wyznaczone przez trudną sytuację. Chce zarabiać więcej bo musi. Chce wyjechać na wakacje bo musi wypocząć itd. Nie wyznacza sobie z reguły konkretnego celu. Może zarabiać 100 zł więcej niż obecnie, albo spędzić wakacje w domu przed telewizorem. Grunt żeby było lepiej niż jest teraz.
  • Chęciak idiota– Więcej czasu poświęca myśleniu i gadaniu o chęciach niż na ich realizacji. Kompletnie nieprzygotowany podchodzi do realizacji chęci, które z reguły są nierealne, np: Chce 3 miesiące spędzić na Karaibach, a ledwo go stać na weekend w zadupiu dolnym. Chce popijać kawior szampanem, a ledwo co starczyło mu wczoraj na zupkę chińską.
  • Chęciak pasożyt – Swoje chęci realizuje kosztem innych. Chętnie by się napił jak kupisz mu piwko. Chętnie zapali jak poczęstujesz go papierosem. Brak hajsu nie wywołuje w nich chęci do zmian, tylko do szukania osoby, która te chęci spełni. Nie utrzymuję kontaktu z takimi osobami, bo staram się pasożytów unikać i tobie też to radzę.

To są główne typy chęciaków z którymi się spotkałem. Najgorzej jak spotkać połączenie chęciaka idioty z chęciakiem lekkim. Niby ma wszystko pięknie zaplanowane, ale prędzej spotkasz słonia jeżdżącego na jednorożcu niż on zrealizuje ten plan. Do tego tak mocno w niego wierzy, że oprócz “zajebisty plan” , “wierzę, że dasz radę” nic innego do niego nie dociera. Podejrzewam, że największe umysły i miliarderzy byli kiedyś takim połączeniem. Tylko ile znasz osób w TOP 100 najlepiej zarabiających na Świecie, a ile osób które by tam chciały być, i wierzą że tam będą?

Jak się zachować i rozmawiać trafiając na chęciaka

Obracam się w bardzo wąskim gronie przyjaciół i znajomych, więc rzadko kiedy trafiam na jakiegokolwiek chęciaka. Gdy już na jakiegoś trafię, to staram się trzymać w cieniu i kiedy zaczyna się robić zbyt bajecznie, to oddalam się. Dla wielu osób ja mogę być chęciakiem konkretnym czy fantazyjnym, bo chcę od zera dojść do 4000 zł miesięcznie w rok, poprzez zarabianie bezpośrednie (projekty zarabiania) i pośrednie (projekty oszczędzania).

Jeśli nie ma możliwości usunięcia się w cień przed chęciakiem, to po prostu uważnie słucham zadając pytania ostro sprowadzające na ziemię. Jeśli jest w miarę kumaty to zrozumie, że ja nie jestem dobrym odbiorcą jego opowieści o sławie i pieniądzach. Jak dalej brnie w swój Świat fantazji, to gwałtownie zmieniam temat, albo pod pretekstem telefonu oddalam się na te 5-10 minut. Wyjątkiem tutaj jest chęciak konkretny, z którym rozmowa ma wiele wartości dodatnich.

Zdaję sobie sprawę, że jestem uprzedzony. Za dużo razy w życiu słuchałem o różnych chęciach związanych z zarabianiem mnóstwa pieniędzy, których spełniał się tylko ułamek. Uwielbiam za to słuchać o chęciach które są już chociaż w początkowym etapie realizacji. Oczywiście najbardziej lubię słuchać o realizacji celów biznesowych, ale chętnie wysłucham czy przeczytam, o realizacjach celów osobistych.

W każdym z nas może się aktywować jakiś chęciak. Grunt to nie dać mu zbytnio poszaleć.

5 Comments

  1. W niektórych sprawach łatwiej zamienić mi “chciec” na “działać”, są jednak dziedziny, gdzie polegnę na całej linii 🙂 Zdecydowanie nie nadaję się do diet, ale z praca i nauką mi się udało 🙂

    Reply
  2. Bywam tym fantazyjnym typem, szczególnie po zjedzeniu paczki lodów wieczorem… Ja znam jeszcze taki typ chęciak wampir, jak się rozmawia z takim typem, to aż pluje pomysłami, wydaje mi się wtedy, że on chce wyssać ze mnie całą energię i zrównać mnie z ziemią uświadamiając mi, że jest hiperkreatywny i ponadprzeciętnie przedsiębiorczy.

    Reply
    1. Author

      Też znam taki typ 🙂 W sumie dzięki za nowy typ. Dodam do artykułu w wolnej chwili Magdo. Kojarzy mi się historia z x lat temu, jak gościu opowiadał mi o tysiącach które lada dzień będzie miał, a na koniec pożyczył na bilet autobusowy 😛

      Reply
  3. Dwie paczki dziennie?? To w ogóle możliwe? Wpis mega ciekawy, do przemyśleń i do uśmiechu. 🙂 Ja też takich chęciaków sprowadzam na ziemię (tę moją, nie ich – bo przecież też po jakiejś stąpają…). No cóż czasami to się nawet zastanawiam, czy oni udają, że do nich nie dociera to co mówię, czy aż tak chęciakowatość u nich daleko posunięta…??

    Reply

Post Comment