Wolność finansowa – Komfort dla psychiki, więzienie dla umysłu

Wolność finansowa

Wolność finansowa to także mój cel. Tylko jestem trochę inny niż większość ludzi i nie boję się wynikających z tego konsekwencji. Zresztą czy znasz kogoś, kto by nie chciał mieć tyle kasy, żeby starczyło totalnie na wszystko? Podoba Ci się nowe Porsche? Kupujesz! Pojawił się fajny apartament 400 metrów w centrum miasta? Kupujesz! Masz ochotę rok spędzić na Majorce? Jedziesz! Często wyobrażam sobie, co by było jakbym osiągnął wolność finansową i wniosek zawsze był ten sam. Wiele by się nie zmieniło.

Możliwe, że większość z was mi nie wierzy. W końcu który normalny człowiek, mający pełną wolność finansową by wiele nie zmienił w życiu? Po co dalej pracować, skoro pieniędzy nie stanowią żadnego problemu?  Uważam, że właśnie ja jestem takim człowiekiem. Zakładam, że wolność finansowa pojawi się w moim przypadku do 40 roku życia, a więc za mniej niż 10 lat. Tylko, że dla mnie wolność finansowa ma trochę inne znaczenie.

Czym dla mnie jest wolność finansowa?

Jeśli stan finansów, pozwoli mojej rodzinie żyć bez liczenia każdej złotówki do końca naszych dni, to osiągnąłem wolność finansową. „Żyć” czyli mieć dach nad głową, pełną lodówkę i pełne miski dla kotów, wyjeżdżać 2-3 razy w roku na wakacje, a w razie problemów zdrowotnych, mieć na najlepszą opiekę medyczną. W moim przypadku wolność finansowa wymaga znacznie mniej pieniędzy, choć i tak nie jest to mało. Z moich wyliczeń wychodzi, że  kwota jaka musi widnieć na koncie w dniu 40 urodzin to 3 840 000 zł (słownie: trzy miliony osiemset czterdzieści tysięcy złotych). Nie wiem czy dla ciebie to dużo czy mało, ale żeby żyć na pełnym wypasie do końca dni – nawet samemu – by nie wystarczyła. Osiągnięcie takiego stanu konta to dla mnie duże wyzwanie, ale jak najbardziej do osiągnięcia.

Skąd dokładnie taka kwota? W skrajnie optymistycznym wariancie, dożyjemy z żoną 100 lat. Taka kwota na lokacie w lekkich założeniach da nam 9000 zł miesięcznie. Nie jestem zwolennikiem lokat, ale przy tak dużej kwocie byłoby to najbezpieczniejsze, spełniające z dużą rezerwą rozwiązanie. Biorąc pod uwagę pojawienie się dziecka/dzieci, kolejnych kotów i wszystko co da się w miarę przewidzieć, damy radę żyć na dobrym poziomie do końca naszych dni. Ta kwota na dzień dzisiejszy to dla mnie wolność finansowa, której osiągnięcie – jak pisałem na początku – wiele nie zmieni.

UWAGA: Na te moje wyliczenie trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, bo wartość pieniądza jest zmienna. Jak dobiję do 40 roku życia, to 3 840 000 zł może mieć inną wartość niż na dzień dzisiejszy.

Wolność finansowa więzieniem umysłu

Wyobraź sobie, że otrzymałeś spadek w wysokości 100 000 000 zł (słownie: stu milionów złotych). Nagle wszystko o czym się marzyło, a nie było na to kasy, stało się realne. Zajebista fura, apartament w centrum miasta i duży dom na wsi czy własny samolot. Wszystko co można kupić za pieniądze, możesz mieć i według mnie to jest właśnie więzienie umysłu. Największe wady związane z wolnością finansową to:

  1. Brak celów w życiu – Systematyczne odkładanie na zakup mieszkania. Godziny spędzone nad szukaniem samochodu w dobrej cenie. Szukanie miejsca na urlop w dobrym terminie i nie za miliony monet, żeby po powrocie do domu można było dalej żyć. Tego wszystkiego już nie ma. Chcesz? Kupujesz! Nie to mieszkanie, to inne. Lamborghini się znudzi, to Porsche. Po dwóch dniach wakacji, możesz stwierdzić że jest słabo i polecieć do innego kraju. Przestaniesz się całkowicie cieszyć z osiągnięcia celów. Smutne, ale tak jest w większości przypadków osób, którym udało się zdobyć wolność finansową.
  2. Czy kocha mnie, czy moje pieniądze? – Na nikim już nie robi wrażenie informacja, że 20 letnia kobieta wyszła za 60-letniego faceta, bo go „mocno kocha”. Możliwe, że część tych związków faktycznie jest wynikiem miłości, a nie milionów na koncie. Z boku zawsze na wszystko łatwiej się patrzy. Czy na 100% będziesz mógł stwierdzić, że kobieta kocha ciebie, a nie luksus w którym żyjesz?
  3. Utrata rodziny i znajomych – Wiem, że teoretycznie prawdziwi przyjaciele zostaną bez względu na wszystko, tak samo jak i rodzina. Tylko nagle ziomki zaczną prosić o niewielkie pożyczki, czyli po 10, 20, 50 czy 100 tysięcy złotych. Wiedząc ile masz kasy, w ich rozumowaniu „pożycz” znaczy „daj, bo masz dużo”. Z rodziną jest na to mniejsza szansa, ale nie ma co kusić losu.
  4. Utrata samego siebie – Zamiast na domówkach w gronie znajomych, zaczniesz chodzić na bale czy przyjęcia sławnych ludzi. Zimną wódeczkę którą tak uwielbiasz, zamienisz na wysokiej klasy wino którego nie cierpisz. Ulubiony dresik zamienisz na szyty na miarę garnitur itd. Zamiast być sobą, będziesz tym, którym wypada z racji posiadanego statusu majątkowego. Smutne, ale zastanów się czy tak by właśnie nie było.

„Podczas gdy sukces oznacza, że masz rzeczy, których pragniesz, szczęście oznacza, że potrafisz się cieszyć z rzeczy, które masz.” – Bodo Schafer – Droga do finansowej wolności.

Skoro jest tak dużo minusów, to czemu wolność finansowa jest moim celem? Wszystkie wady związane z posiadaniem tak dużej gotówki, to także jej największy plus – Komfort psychiczny. Zupełnie inaczej się żyje z myślą, że jak powinie się noga, to aktualny poziom życia nie ulegnie zmianie. Osiągnięcie wolności finansowej zamknie pewien rozdział na mojej liście biznesowej, otwierając kolejny etap do osiągnięcia. Bez wytyczania sobie kolejnych celów biznesowych do osiągnięcia, bym wewnętrznie umarł.

Mając tyle kasy dlaczego bym wiele nie zmienił?

zmiany przy wolności finansowej

Mój obecny poziom życia bardzo mi się podoba. Mam co jeść, a i znajdzie się kasa aby od czasu do czasu wyjść do restauracji z żoną. W dupie mam jakiej marki ciuchy mam na sobie, grunt żeby były wygodne i „jakoś” wyglądały. To co sprawia mi przyjemność: Kino, gry planszowe, gry na PS4 czy książki, jest w ramach moich obecnych finansów, a nie są to przecież i tak regularne wydatki. Inną kwestią jest to, że nikt (łącznie z żoną) się nie dowie, gdy osiągnę wolność finansową. Z tego też powodu projekty mają datę zaprzestania aktualizacji. Pokażę, że dany projekt już spełnia cel zarobkowy i koniec z aktualizacjami.

To z jednej strony smutne, że trzeba ukrywać przed innymi osiągnięcia biznesowe. Cenię spokój na tyle, że nie widzę innego rozwiązania. Komfort psychiczny jaki da mi wolność finansowa wystarczy, a życie toczy się dalej i chcę je przeżyć będąc sobą. To jak ty postąpisz, nie moja sprawa. Tylko później nie miej pretensji, że nie ostrzegałem o konsekwencjach. No to w końcu doszliśmy do tego, czego większość zapewne szukała.

Jak osiągnąć wolność finansową?

Pieniądz robi pieniądz. Dysponując większą ilością środków jest znacznie łatwiej do niej dojść niż zaczynając od zera. Wymienię sposoby, które uważam za najlepsze jeśli chodzi o drogę do finansowej wolności:

  • Nieruchomości – Tutaj będzie wymagana duża zdolność kredytowa, bo obstawiam że mało osób ma 100-200 tysięcy wolnej gotówki. Bierzemy kredyt na 2-3 mieszkania i je wynajmujemy. Przychód z wynajmu ma pokryć wszystkie stałe koszty (raty kredytów, media, czynsz), a to co jest górką to nasz zysk. Z jednego mieszkania wychodzi od 500-1500 zł zysku (tak mi się wydaje), a więc przy 3 mieszkaniach, miesięczny dochód pasywny wyniesie 1500-4500 zł netto. Kupujemy kolejne mieszkania i powtarzamy operację od nowa. W teorii brzmi banalnie łatwo, ale jak wygląda to w praktyce to nie mam pojęcia.
  • Własny produkt – Napisz książkę, scenariusz do filmu, nagraj piosenkę, filmik na YouTube, wymyśl gadżet itd. Produkt którego jesteś twórcą, zawsze coś będzie zarabiał. Raz mniej, raz więcej, ale jest to dochód pasywny, który przybliża do wolności finansowej.
  • Myjnia automatyczna – Poważnie się sam nad tym zastanawiam. Wymaga sporej inwestycji środków, ale jak już ruszy to nie wymaga dużego nakładu czasu. Podobnie jak z nieruchomościami: Jak jedna myjnia zacznie już generować dobry zysk, to kolejna itd.
  • MLM – Czyli Multi Level Marketing. Trzeba się na zapieprzać na początku, ale jak się to rozwinie to już idzie jak burza. Za dzieciaka się w to „bawiłem” i szło nieźle. Jak znajdę jakiś ciekawy program to powrócę do tego w swoim czasie.

Nie jest łatwo osiągnąć wolność finansową i nigdy to łatwe nie będzie. Wygrana w totka czy otrzymanie spadku to zdarzenie, na które nie ma się wpływu i dlatego nie biorę go pod uwagę. Trzeba szukać, analizować i podejmować decyzję (nierzadko ryzykowne). Większość osób nigdy nie osiągnie wolności finansowej choćby nie wiadomo jak się starała i na ilu wspaniałych kursach nie była. Czy ja ją osiągnę nigdy się nie dowiecie i nigdy nie będziecie mogli tego stwierdzić 🙂 No ale, spokojnie mogę się przyznać, że przede mną baaaaaaaaaaaaaardzo daleka droga jeszcze i to mnie nakręca i motywuje do zapieprzania.

2 Comments

  1. Jakub

    Ciekawie przedstawiłeś swoją postawę dotyczącą wolności finansowej 🙂 Życzę Ci powodzenia w osiągnięciu celu, ale moim zdaniem trochę za bardzo optymistycznie wyliczyłeś zysk z nieruchomości, o ile masz je na własność (bez kredytu) to zyski są takie jak opisujesz lub większe. Ale przykładowo biorąc kredyt ( do spłaty 150 000 zł) na kawalerkę (koszt + – 200 000 przykładowo) i mając już 50 000 zł wkładu własnego to 150 tyś spłacając przez 20 lat= 240 miesięcy wyjdzie rata około 650 zł, a kawalerkę będziesz mógł wynająć za 1100 zł w dobrym przypadku, to zysku „na rękę” będzie około 500 zł. Więc żeby biorąc kredyt mieć 1500zł na czysto zysku, może być trudno. Pozdrawiam

    1. Michael OneDollar

      Cześć Jakubie,

      W Warszawie ciężko znaleźć kawalerkę za 1100 zł 🙂 No i założyłeś 20 lat, a przecież można wziąć kredyt na dłużej i wtedy miesięczny zysk rośnie z wynajmu. Branża nieruchomości to nie moja bajka i nie mam pojęcia ile dokładnie to wychodzi. Po Twoim komentarzu wnioskuję, że lepiej się w tym orientujesz, więc przyjmuję Twoje zdanie nad moim 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *