Zarabiasz mniej niż Ci się wydaje, bo nie liczysz wszystkiego
Zarządzanie czasem

Zarabiasz mniej niż Ci się wydaje, bo nie liczysz wszystkiego

Kompletnie nie interesuje mnie ile zarabiasz. Może to być 1000 zł rocznie. Może być i 1000 zł na godzinę. Chodzi tylko o to, by nie patrzeć wyłącznie na to co wpływa na konto, ale też na straty które ponosisz w celu uzyskania zarobku. Prawda jaką uzyskasz może być bolesna, ale takie jest życie.

Teoretycznie kwestia zarobku jest banalnie prosta. Pracujesz x czasu, w którym zarabiasz x złotych i tyle. Niech to będzie dla przykładu 160 godzin miesięcznie za 3200 zł. Większość osób kwestię zarobku sprowadza do ilości godzin pracy i wynagrodzenia. Proste prawda? To teraz wgłębimy się w ten temat i wszystko się generalnie…Spieprzy. Tylko wyjaśnię, że pisanie tego artykułu nie sprawiło mi przyjemności. Posłaniec który przynosił złe wieści w czasach rycerskich kończył nie najlepiej. No ale w zarabianiu i oszczędzaniu nie zawsze jest słodko i przyjemnie. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski i przekuć je w bardziej zyskowną przyszłość.

Co należy uwzględnić

 

Czas

Jeżeli dojście i powrót z pracy zajmuje Ci 1 minutę to temat Cię nie dotyczy. Należysz do wąskiego grona szczęśliwców, którzy nie marnują czasu na dojazdy i powroty z pracy. Jeżeli jednak dojazd zajmuje Ci więcej niż te kilka minut, to jest to czas który poświęcasz w celu osiągnięcia zarobku. W moim przypadku jest to 7-10 minut w jedną stronę, a więc 14-20 minut dziennie, które pokonują spacerkiem.

Do tego należy podliczyć czas na przygotowanie się do pracy. Jeśli nie obowiązują żadne wymagania co do stroju, to luzik. Ubrać się i tak jakoś trzeba. Co innego jak trzeba chodzić w określonym ubiorze. Zamiast ubierać się 3 minuty, traci się 10 minut na wskoczenie w garnitur czy spódnicę pod kolor bluzki. Do tego makijaż w przypadku kobiet i robi się jeszcze więcej zmarnowanego czasu.

Koszty finansowe

Dojazd do pracy samochodem kosztuje. Jeśli jedziemy w kilka osób to redukujemy ten wydatek, ale trzeba się dostosować do grupy z którą będzie się jeździło. Jeżeli korzystamy z komunikacji miejskiej nie tylko w celach dotarcia i powrotu z pracy, to wliczamy 50% tych kosztów. Do tego koszt pralni czy produktów do makijażu. Zaczyna się robić nieciekawie?

Bardzo ogólnie napisałem o traconym czasie i kosztach finansowych, żeby przedstawić wam na wymyślonym przykładzie jak to wygląda. Takie zobrazowanie powinno najlepiej zapaść w pamięć: Mariolka Do tej pory pracowała w sklepie spożywczym na kasie 5 minut od domu. Zarabiała na rękę 2400 zł za 180 godzin pracujących. Udało się jej znaleźć pracę na kasie w ekskluzywnym sklepie odzieżowym na kasie za 2800 zł. Do tego ma pracować tylko 160 godzin w miesiącu. Wartość jej godziny więc wzrosła z 13,30 zł na 17,50 zł – Super! Oczywiście Mariolka nie brała pod uwagę utraty czasu i większych kosztów finansowych.

Dojazd i powrót z miejsca pracy nie zajmuje jej łącznie 10 minut, tylko 3 godziny. Bardzo kiepskie połączenie komunikacji miejskiej z której korzysta, a że kategorycznie nie może się spóźnić to woli być te 10-20 minut przed czasem. Dzienna różnica czasu wynosi więc 180 min. – 10 min.= 170 minut na dojazdy i powroty więcej niż w poprzedniej pracy.

170 minut * 20 dni roboczych = 3400 minut = 56,6 godziny

Do tego Mariolka ma mieć odpowiedni makijaż. Wcześniej do pracy też się malowała, ale zajmowało jej to 10 minut. Teraz zajmuje jej to 18 minut dziennie. 18 min. – 10 min. = 8 minut więcej na malowanie niż w poprzedniej pracy.

8 minut * 20 dni roboczych = 160 miut = 2,6 godziny

Łącznie więc na zmianie pracy na lepszą Mariolka traci miesięcznie 59 godzin 20 minut. Nie licząc kosztów biletu miesięcznego komunikacji miejskiej czy gadżetów do makijażu, operując wyłącznie samym czasem otrzymujemy:

  • Mariolka w starej pracy: 2400 = 180 godzin = 13,30 zł godzina pracy
  • Mariolka w nowej pracy: 2800 zł = 160 godzin + 59 godzin = 12,78 zł godzina pracy, jeśli weźmie pod uwagę straty czasowe.

Mariolka zarobi 400 zł więcej (nie licząc kosztów dojazdu i gadżetów na makijaż), ale wartość jej czasu spadła. Niech każdy sam odpowie sobie na pytanie: Czy zmiana pracy była opłacalna? Jeżeli stwierdzisz, że decyzja Mariolki była słuszna, to nie musisz czytać dalej. Szanuję twoje zdanie, choć kompletnie się z nim nie zgadzam.

Nie bądź jak Mariolka! Twój czas kosztuje!

Branie pod uwagę wyłącznie wynagrodzenia i czasu pracy jest – delikatnie mówiąc – niemądre. Sam kiedyś popełniłem ten błąd i się do tego przyznaję bez bicia. Są wyjątki, ale większość osób ma ogromne pole wyboru pracy. Patrzenie tylko na kasę za daną ilość godzin pracujących to błąd. Powinno się brać pod uwagę wiele innych czynników:

  1. Czas i sposób dojazdu do pracy?
  2. Ile czasu trzeba być przed rozpoczęciem pracy?
  3. Czas potrzebny na przygotowanie do pracy?

Cholernie to wszystko spłyciłem, ale gdybym miał wymienić wszystkie czynniki które powinno się brać pod uwagę w wyborze pracy, to wyszedłby gruby podręcznik. Tyle informacji wystarczy, żebyś mógł już bez problemu określić swoją – w miarę – prawdziwą stawkę godzinową. Pomyśl trochę samemu nad innymi czynnikami, które powinno się brać pod uwagę. Może w miejscu pracy jest miłość twojego życia, która jeszcze nie wie że cię kocha? Może praca daje ci tak duży hajs, że warto trochę tego czasu zmarnować? Nie wiem i każdy niech indywidualnie to sobie poukłada w głowie.

Jak najszybciej wykonać analizę marnowanego czasu?

W każdym telefonie jest stoper, ale polecałbym zwykły prosty zegarek. Nie chodzi w tym teście o notowanie ilości czasu potrzebnego na pomalowanie oka czy wyjść co do sekundy na autobus. Nic się nie zmienia poza tym, że w momencie rozpoczęcia szykowania się do pracy do momentu jej rozpoczęcia mierzysz czas. To samo dotyczy drogi powrotnej. Zapisujesz każdy dzień przez tydzień i masz już zobrazowaną stratę czasu.

W moim przypadku wygląda to tak:

1. Ubranie 0 min – Zakładam to co wpadnie mi w ręce.
2. Dojście i powrót z pracy 14-20 min.

Nie narzekam na moją ilość marnowanego czasu, zwłaszcza że w drodze do i z pracy, myślę o pracy na wielu płaszczyznach. No ale jakby nie patrzeć, to jest mój koszt czasu, który ponoszę. Ciekawy jestem czy wcześniej braliście to wszystko pod uwagę i jak finalnie wychodzi wam utrata czasu?

Niech tracony czas stanie się pożyteczny

słuchanie audobooku

Nie ma co płakać nad marnowaniem każdego dnia X czasu na dotarcie i powrót z pracy. Trzeba tylko ten czas przeznaczyć na wartości dodanie. Nie marnuj go na obczajenie FB, Instagrama czy Twittera. Ogarnąć sobie audiobooka z nauką angielskiego, hiszpańskiego czy jakiegokolwiek innego języka. Zawsze to podszkolisz język, a nigdy nie wiesz kiedy wyższy poziom umiejętności może się przydać.

Tutaj zapodam reklamę która cieszyła się ogromną popularnością. Na naukę nigdy nie jest za późno, tylko trzeba po prostu chcieć. Czy będziesz marnować czas, czy jakoś go spożytkujesz totalnie mnie nie interesuje, bo – jak zawsze- wybór należy tylko do ciebie.

0 Comments

Post Comment